* Z perspektywy Ady*
Termin mojego ślubu z Niallem jest już wyznaczony. Ta wspaniała uroczystość przypada na 25 grudnia. A więc to już jutro. Wszyscy goście są już w Starachowicach. O tym ślubie jest głośno. Piszą o nas w gazetach i trąbią o tym w telewizji i radiu. Mam aż 4 druhne. Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia. Sala przystrojona. Teraz potrzebuję snu. Muszę wcześnie rano wstać bo się ze wszystkim nie wyrobię.
Rano.
Miałam określony plan na ten ważny dzień:
1. Naszykować się
2. Stać się żoną Nialla , bez stresu
3. Dobrze się bawić.
Takie proste trzy punkty. Zacznijmy od punktu pierwszego. Najpierw fryzura , buty , suknia. Byłam gotowa. Teraz tylko musiałam czekać na mojego księcia , który podjedzie swoim pięknym powozem. Dosłownie przyjedzie po mnie powozem a właściwie karocą. Moje druhne były gotowe i czekały już na miejscu. Na moim ślubie druhne nie będą tak samo wyglądały. Dominika była ubrana w to Klaudia w to Madzia w to Ola w to. Niall już przybył po mnie. Razem ruszyliśmy do kościoła. Pod ołtarz zaprowadził mnie mój tata. W końcu duchowny wypowiedział słowa , które najbardziej się dla mnie liczyły :
- Czy ty Adrianno bierzesz sobie tego Nialla Horana za męża , będziesz go kochać , szanować i być przy nim w zdrowiu i chorobie w smutku i szczęściu puki śmierć was nie rozłączy??
- Tak
- Czy ty Niallu bierzesz sobie oto tą Adriannę Różańską za żonę , będziesz ją kochać , szanować i być przy niej w zdrowiu i chorobie w smutku i szczęściu puki śmierć was nie rozłączy??
- Tak
- A więc ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się pocałować - powiedział ksiądz a ja i Niall rozpłynęliśmy się w namiętnych pocałunkach. Nadszedł czas na wesele!!!! W szybkim tempie dotarliśmy na salę. Najpierw obiad potem tańce i tak cały czas. W pewnym momencie przed oczami mignęli mi Lou i Eleanor??
- Czy ty Adrianno bierzesz sobie tego Nialla Horana za męża , będziesz go kochać , szanować i być przy nim w zdrowiu i chorobie w smutku i szczęściu puki śmierć was nie rozłączy??
- Tak
- Czy ty Niallu bierzesz sobie oto tą Adriannę Różańską za żonę , będziesz ją kochać , szanować i być przy niej w zdrowiu i chorobie w smutku i szczęściu puki śmierć was nie rozłączy??
- Tak
- A więc ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się pocałować - powiedział ksiądz a ja i Niall rozpłynęliśmy się w namiętnych pocałunkach. Nadszedł czas na wesele!!!! W szybkim tempie dotarliśmy na salę. Najpierw obiad potem tańce i tak cały czas. W pewnym momencie przed oczami mignęli mi Lou i Eleanor??
* Z perspektywy Dominiki*
W pewnym momencie Lou wbiegł na scenę. Ciekawa byłam co on chce takiego powiedzieć.
- Uwaga!!!! Chciałbym zaśpiewać piosenkę. Dedykuję ją parze młodej i osobie , którą naprawdę kocham - Eleanor - mnie zatkało. Patrzył się na mnie takim triumfalnym uśmiechem. Wyszłam z imprezy. Zadzwoniłam do Nicka. W mgnieniu oka przyjechał po mnie. Opowiedziałam mu co się stało.
- Nie był ciebie wart. - powiedział , w jego głosie było słychać nutkę przygnębienia.
- Taaaa. Co się stało.
- A co miało się stać?
- Nie wiem?
- Nic się nie stało
- Bo ci uwierzę. Przecież słyszę. Jesteś przygnębiony. Jakiś taki smutny.
- Dobra powiem ci. moja dziewczyna zerwała ze mną. Wolała innego.
- To jesteśmy w podobnej sytuacji. - powiedziałam. Nick odwiózł mnie do domu.
*Parę miesięcy później*
Przez te parę miesięcy ja i Nick zbliżyliśmy się do siebie. Jesteśmy parą. Mieszkamy razem w Londynie. Od czasu do czasu spotykam się z dziewczynami. Co się jeszcze u mnie zmieniło?? Jestem w ciąży. Koniec 7 miesiąca. Najgorsze jest to , że ojcem mojego dziecka jest Louis. Próbowałam mu o tym powiedzieć ale za każdym rzem zbywała mnie El.
Dzisiaj miałam przyjść odwiedzić Nialla Hazzę Liama Zayna Madzię Olę Klaudię i Adę. Oni nadal mieszkali z Louisem więc była dość duża możliwość naszego spotkania. Tak poza tym to chłopcy dowiedzą się , że jestem w ciąży. Jestem ciekawa ich reakcji. Po umyciu i wykonaniu innych porannych czynności ubrałam się w to i ruszyłam w stronę domu moich przyjaciół. Otworzyła mi Ada. Coś mi tutaj nie pasowało. Zaraz , zaraz Ada jest w ciąży??. To chyba początek 7 miesiąca.
- Jesteś w ciąży? - to były pierwsze słowa które powiedziałam
- Jesteś w ciąży? - a także pierwsze które usłyszałam. Wypowiedział je Lou. Stała za nim Eleonor - widzę , że ty i twój facet nie próżnowaliście. - powiedział z nutką zazdrości??
- Louis...
- Nic nie mów nie chce mi się z tobą gadać - w tym momencie straciłam cierpliwość
- Louis tak czy siak muszę ci coś powiedzieć!! - krzyknęłam
- Nie słyszałaś co powiedział???? - powiedziałam Eleanor
- Cicho siedź. Louis to twoje dziecko!!!!!!! - krzyknęłam najmocniej jak potrafiłam
- Ale jak to możliwe??
- Normalnie
- To znaczy , że to - powiedział wskazując na mój brzuch - zrobiliśmy kiedy byliśmy jeszcze razem?
- To nie jest "to" tylko dziecko!! - Powiedziałam wchodząc do salonu gdzie wszyscy na mnie czekali.
- A ty gdzie się wybierasz?? Ktoś ci pozwolił wejść?? - powiedziała Elka zastawiając mi drogę.
-Ona została tutaj zaproszona. - powiedziała Madzia , która podeszła i zaprowadziła mnie do salonu.
- Ale może mi i Lou nie podoba się , że ona tutaj jest - powiedziała oburzona
- Nie musisz przebywać w jej towarzystwie - powiedział Niall. Ona wreszcie się uciszyła i posła na górę. Ku mojemu zaskoczeniu Lou został na dole i normalnie ze mną rozmawiał. W pewnym momencie złapały mnie skurcze. Stawały się coraz silniejsze i częstsze. To oznaczało , że
- Kochani ja chyba rodzę - powiedziałam
- Wstawaj jedziemy do szpitala - powiedział jak zawsze opanowany Liam. Louis zaczął latać i drzeć się , że będzie ojcem. W końcu władowałam się do samochodu i ruszyliśmy.
Urodziły mi się bliźniaki Andy i Adam. Liam i Ada zostali chrzestnymi Andiego , a Klaudia i Harry Adama. Niestety Nick odszedł ode mnie , ponieważ nie umiał przeżyć tego , że mam dzieci , które nie należą do niego. Życie toczy się dalej. Lou zerwał z Eleanor i próbuje mnie odzyskać , ale nie uda mu się to. Wystarczająco mnie zranił. Jednego trzeba mu pogratulować : jest świetnym ojcem. Chłopcy go strasznie kochają.