czwartek, 7 czerwca 2012

Siedemnaście cz1

*Z perspektywy Dominiki*
Dzisiaj jest koncert chłopców w Sydney. Szykuję się na niego od rana. Nie wiem co na siebie włożyć. Po długim grzebaniu w szafie nadal nie wiedziałam. W końcu do akcji wkroczył Lou. Pogrzebał trochę w moich ciuchach i kosmetykach. Wybrał ten oto zestaw. Potem wyszedł na próbę z chłopcami a my wzięłyśmy się za poważne szykowanie w końcu koncert zaczynał się za jakąś godzinę. Wszystkie wyglądałyśmy rewelacyjnie. Klaudia była ubrana w to Madzia w to Ola to a Ada to Potem  wszystkie ruszyłyśmy na miejsce koncertu. Chłopcy dali świetny występ. Byłam z nich dumna. Potem małe rozdawanie autografów i robienie fotek. Następnie pojechaliśmy na imprezkę. Pełno nowych osób które mogłam poznać. Ale tak jakoś nie dało się z nimi gadać. Nie wiem czy byli tak bardzo pijani czy nie umieli kontaktu nawiązać. W każdym razie poszłam z Lou do baru napić się. Pochłonęliśmy kilka drinków a potem poszliśmy na parkiet. Impreza była świetna dopóki do tańca nie porwał mnie Nathan. Myślałam że da sobie spokój ale myliłam się. Cały czas pierdzielił mi o swojej miłości do mnie. Olałam go i poszłam do Lou który w tym czasie siedział w barze z jakąś blondynką. Nie był aż tak pijany żeby flirtować z inną laską. Szłam zdenerwowana w ich stronę. Lou to zauważył i pocałował ją w usta. Gdy to zobaczyłam szybko uciekłam do hotelu. Nawet nie pofatygował się pójść za mną. Nie rozumiałam go. Przecież nic nie zrobiłam. Zaczęłam pakować moje klamoty i ubrałam się w to. Potem popędziłam na lotnisko i kupiłam bilet do Polski. Lot miałam rano. Tę noc spędziłam w samotności słuchając smutnych piosenek o miłości. Cały czas płakałam. Wbiłam w telefonie na twittera a potem na strony plotkarskie. Było tam pełno zdjęć z Lou i blondynką. Cały czas się całowali i przytulali. Uważałam a mój związek z nim skończony i to definitywnie. Nadeszła godzina odprawy.
- Dominika stój !!! Nie rób tego proszę - usłyszałam głos Lou
- Mogłaby się pani ze mną zamienić miejscem - powiedziałam do babki która była następna do odprawy
- Czemu
- Ponieważ nie chcę rozmawiać z tym gościem - wskazałam na Louisa - bardzo mnie zranił
- No dobrze - powiedziała po czym mnie przepuściła
- Dominika kocham cię!!!! Nie rób mi tego !!!! Proszę nie opuszczaj mnie !!!!  Błagam !!!!! - słyszałam jego rozpaczliwe krzyki. Serce mi się łamało ale byłam uparta. Weszłam pewnym krokiem do samolotu. Lou pewnie widział jak samolot odlatuje. Zadzwoniłam do rodziców. Mój tata znienawidził chłopaka. Rodzice odebrali mnie z lotniska. Potem powiadomiłam dziewczyny gdzie jestem. One nie miały nic mówić Lou o moim miejscu pobytu. Przez najbliższe 4 miesiące miałam zamiar spędzić płacząc w poduszkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz