sobota, 30 czerwca 2012

Dziewiętnaście - THE END??

* Z perspektywy Ady*
Termin mojego ślubu z Niallem jest już wyznaczony. Ta wspaniała uroczystość przypada na 25 grudnia. A więc to już jutro. Wszyscy goście są już w Starachowicach. O tym ślubie jest głośno. Piszą o nas w gazetach i trąbią o tym w telewizji i radiu. Mam aż 4 druhne. Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia. Sala przystrojona. Teraz potrzebuję snu. Muszę wcześnie rano wstać bo się ze wszystkim nie wyrobię. 
Rano.
Miałam określony plan na ten ważny dzień:
1. Naszykować się
2. Stać się żoną Nialla , bez stresu
3. Dobrze się bawić.
Takie proste trzy punkty. Zacznijmy od punktu pierwszego. Najpierw fryzura , buty suknia. Byłam gotowa. Teraz tylko musiałam czekać na mojego księcia , który podjedzie swoim pięknym powozem. Dosłownie przyjedzie po mnie powozem a właściwie karocą. Moje druhne były gotowe i czekały już na miejscu. Na moim ślubie druhne nie będą tak samo wyglądały. Dominika była ubrana w to Klaudia w to Madzia w to Ola w to. Niall już przybył po mnie.  Razem ruszyliśmy do kościoła. Pod ołtarz zaprowadził mnie mój tata. W końcu duchowny wypowiedział słowa , które najbardziej się dla mnie liczyły :
- Czy ty Adrianno bierzesz sobie tego Nialla Horana za męża , będziesz go kochać , szanować i być przy nim w zdrowiu i chorobie w smutku i szczęściu puki śmierć was nie rozłączy??
- Tak
- Czy ty Niallu bierzesz sobie oto tą Adriannę Różańską za żonę , będziesz ją kochać , szanować i być przy niej w zdrowiu i chorobie w smutku i szczęściu puki śmierć was nie rozłączy??
- Tak
- A więc ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się pocałować - powiedział ksiądz a ja i Niall rozpłynęliśmy się w namiętnych pocałunkach. Nadszedł czas na wesele!!!! W szybkim tempie dotarliśmy na salę. Najpierw obiad potem tańce i tak cały czas. W pewnym momencie przed oczami mignęli mi Lou i Eleanor??
* Z perspektywy Dominiki*
W pewnym momencie Lou wbiegł na scenę. Ciekawa byłam co on chce takiego powiedzieć.
- Uwaga!!!! Chciałbym zaśpiewać piosenkę. Dedykuję ją parze młodej i osobie , którą naprawdę kocham - Eleanor - mnie zatkało. Patrzył się na mnie  takim triumfalnym uśmiechem. Wyszłam z imprezy. Zadzwoniłam do Nicka. W mgnieniu oka przyjechał po mnie. Opowiedziałam mu co się stało.
- Nie był ciebie wart. - powiedział , w jego głosie było słychać nutkę przygnębienia.
- Taaaa. Co się stało.
- A co miało się stać?
- Nie wiem?
- Nic się nie stało
- Bo ci uwierzę. Przecież słyszę. Jesteś przygnębiony. Jakiś taki smutny.
- Dobra powiem ci. moja dziewczyna zerwała ze mną. Wolała innego. 
- To jesteśmy w podobnej sytuacji. - powiedziałam. Nick odwiózł mnie do domu.
*Parę miesięcy później*
Przez te parę miesięcy ja i Nick zbliżyliśmy się do siebie. Jesteśmy parą. Mieszkamy razem w Londynie. Od czasu do czasu spotykam się z dziewczynami.  Co się jeszcze u mnie zmieniło?? Jestem w ciąży. Koniec 7 miesiąca. Najgorsze jest to , że ojcem mojego dziecka jest Louis. Próbowałam mu o tym powiedzieć ale za każdym rzem zbywała mnie El.
Dzisiaj miałam przyjść odwiedzić Nialla Hazzę Liama Zayna Madzię Olę Klaudię i Adę. Oni nadal mieszkali z Louisem więc była dość duża możliwość naszego spotkania. Tak poza tym to chłopcy dowiedzą się , że jestem w ciąży. Jestem ciekawa ich reakcji. Po umyciu i wykonaniu innych porannych czynności ubrałam się w to i ruszyłam w stronę domu moich przyjaciół. Otworzyła mi Ada. Coś mi tutaj nie pasowało. Zaraz , zaraz Ada jest w ciąży??. To chyba początek 7 miesiąca. 
- Jesteś w ciąży? - to były pierwsze słowa które powiedziałam
- Jesteś w ciąży? - a także pierwsze które usłyszałam. Wypowiedział je Lou. Stała za nim Eleonor - widzę , że ty i twój facet nie próżnowaliście. - powiedział z nutką zazdrości??
- Louis...
- Nic nie mów nie chce mi się z tobą gadać - w tym momencie straciłam cierpliwość
- Louis tak czy siak muszę ci coś powiedzieć!! - krzyknęłam
- Nie słyszałaś co powiedział???? - powiedziałam Eleanor
- Cicho siedź. Louis to twoje dziecko!!!!!!! - krzyknęłam najmocniej jak potrafiłam
- Ale jak to możliwe??
- Normalnie
- To znaczy , że to - powiedział wskazując na mój brzuch - zrobiliśmy kiedy byliśmy jeszcze razem?
- To nie jest "to" tylko dziecko!! - Powiedziałam wchodząc do salonu gdzie wszyscy na mnie czekali. 
- A ty  gdzie się wybierasz?? Ktoś ci pozwolił wejść?? - powiedziała Elka zastawiając mi drogę.
-Ona została tutaj zaproszona. - powiedziała Madzia , która podeszła i zaprowadziła mnie do salonu. 
- Ale może mi i Lou nie podoba się , że ona tutaj jest - powiedziała oburzona
- Nie musisz przebywać w jej towarzystwie - powiedział Niall. Ona wreszcie się uciszyła i posła na górę. Ku mojemu zaskoczeniu Lou został na dole i normalnie ze mną rozmawiał. W pewnym momencie złapały mnie skurcze. Stawały się coraz silniejsze i częstsze. To oznaczało , że
- Kochani ja chyba rodzę - powiedziałam
- Wstawaj jedziemy do szpitala - powiedział jak zawsze opanowany Liam. Louis zaczął latać i drzeć się , że będzie ojcem. W końcu władowałam się do samochodu i ruszyliśmy. 
Urodziły mi się bliźniaki Andy i Adam. Liam i Ada zostali chrzestnymi Andiego , a Klaudia i Harry Adama. Niestety Nick odszedł ode mnie , ponieważ nie umiał przeżyć tego , że mam dzieci , które nie należą do niego. Życie toczy się dalej. Lou zerwał z Eleanor i próbuje mnie odzyskać , ale nie uda mu się to. Wystarczająco mnie zranił. Jednego trzeba mu pogratulować : jest świetnym ojcem. Chłopcy go strasznie kochają. 

piątek, 15 czerwca 2012

Osiemnaście

*Z perspektywy Dominiki*
- Dlaczego mi to zrobiłeś? Dlaczego całowałeś się z tą blondynką? - zaczęłam
- Na pewno chcesz wiedzieć dlaczego to zrobiłem ??
- Tak
- Otóż gdy zobaczyłem jak ty tańczysz z Nathanem to ... to bałem się że mnie zostawisz ...
- I właśnie wtedy musiałeś ją pocałować!! Przecież to się nawet kupy nie trzyma - wcięłam mu się w zdanie
- Nie przerywaj mi dobrze - powiedział a ja pokiwałam twierdząco głową - a więc ta blondynka pokazała mi filmik jak całowałaś się z Nathanem
- I ty jej uwierzyłeś ?? Boże człowieku gdybym ja miała wierzyć w wszystkie "dowody" zdrady to po pierwszym dniu naszego chodzenia rozeszlibyśmy się
- Ale ja się bałem ja...ja nie wiem co we mnie wstąpiło
- Rozumiem cię ale to ostatnia taka akcja okey??
- Taaak
- A teraz wróćmy do reszty. Jutro przecież jesteśmy tu ostatni dzień. Musimy go jakoś wykorzystać - powiedziałam poruszając znacząco brwiami. Lou posłał mi figlarny uśmieszek a ja przygryzłam wargę. Razem poszliśmy do pobliskiego hotelu. Tam wynajęliśmy pokój. Gdy weszliśmy do pokoju Lou delikatnie popchnął mnie na łóżko. Ja lekko rozpięłam jego koszulkę. Potem ją ściągnęłam a on zabierał się za rozpinanie mojej sukienki. Po niedługim czasie leżeliśmy nago...
*Z perspektywy Ady*
Ale ten czas w Australii szybko minął. Niedawno tutaj przybyłam a dzisiaj po południu wylatuję. Szkoda było mi opuszczać ten kraj ale nie mogłam się doczekać aż wrócę do domu. Kochany Londyn czekała a tam spędzanie czasu z przyjaciółmi. Biegałam po pokoju hotelowym w same bieliźnie pakując się. Niall cały czas paczał się na mnie tak jak na coś do schrupania. Mogłam się tylko domyślać co ten dureń sobie wyobrażał. 
W końcu byłam gotowa do wyjazdu. Teraz zostało mi się tylko umyć i ogarnąć trochę pokój w którym przez cały pobyt w Australii mieszkałam. Poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i ubrałem się w ten zestaw. Potem kazałam się sprężać Niallowi. Za jakieś 45 minut musieliśmy wychodzić. Ten szybko się naszykował. Jak nigdy. Na dole czekała Dominika ubrana w to Madzia ubrana w to Klaudia ubrana w to i Ola ubrana w to. Wszyscy czekali na nas. Potem razem władowaliśmy się do vana i wyruszyliśmy na lotnisko. Po 37 minutach byliśmy na miejscu. Odprawa zaczynała się za 3 minuty. W samolocie poznałam chłopaka. Wydawał się miły , ale nie byłam do niego przekonana. Starał się ze mną flirtować. Był strasznie nachalny. Najgorsze było to że Niall nie mógł na jego prymitywne teksty zareagować bo w najlepsze sobie spał. Po wylądowaniu na lotnisku w Londynie okazał się że spadł śnieg. Prawie zapomniałam za parę tygodni święta. To było oczywiste że jedziemy wszyscy razem do Polski. Z dziewczynami postanowiłyśmy uświadomić o naszych planach chłopców dopiero następnego dnia po powrocie. Na razie wszyscy musieliśmy odpocząć.
_________________________________________________________________________
Ten rozdział jest krótki i nudny ale niestety usiałam taki zrobić ponieważ musiałam jakoś wprowadzić was do następnych wydarzeń.

piątek, 8 czerwca 2012

Siedemnaście cz2

* Z perspektywy Madzi*
Louis strasznie mnie zdenerwował. Ale nie  pora teraz lać wody na ten temat. Tylko chłopcy rozmawiają z tym dupkiem. zostały 2 tygodnie do koncertu w Melbourne. Louis stał się smutny i przygnębiony. Ja mam to szczerze gdzieś. Pewnego dnia on zniknął. Jakby nigdy nic gdzieś sobie pojechał. Nie dawał znaku życia. Harry strasznie się martwił. Ja tylko podejrzewałam gdzie on jest. Nic nie mówiłam bo nie miałam pewności. Dzisiaj znowu poszliśmy na imprezkę. Ja ubrałam się w to Klaudia w to Ada w to i Ola w to. Na imprezie było dość tłoczno więc rozdzieliliśmy się. Poszłyśmy z Harrym potańczyć. Niestety przybłąkał się do nas jakiś chłopak. Harry próbował go "przepędzić" ale tamten poprosił go do tańca.Mnie i jego wtedy zamurowało. Potem nie mogłam opanować śmiechu. Ledwo co stałam. Poszłam z Harrym napić się wody. Nie chcieliśmy pić alkoholu. Ta nasza przybłęda pociekła ca nami. Usiadła koło nas i zaczęła "podryw' ale coś mu to nie wychodziło
- Cześć jestem Nick a ty - zwrócił się do Hazzy
- Harry a to jest Madzia - powiedział wskazując na mnie 
- Tak tak super ... A więc Harry skąd pochodzisz - kolejne pytanie
- Wielka Brytania - powiedział zniesmaczony tą sytuacją
- Aha. Ma takie inteligentne pytanie czy wy nie jesteście przypadkiem rodzeństwem - po tym pytaniu wybuchliśmy śmiechem
- Nie a co - powiedziałam ledwo wstrzymując się od śmiechu
- To kim dla siebie jesteście
- Ona jest moją dziewczyną - powiedział Harry
- Coooooo a ja myślałem - powiedział
- Co myślałeś
-  Że jesteś .... 
- Hahaha to źle myślałeś - powiedziałam nie dając mu dokończyć
- To idę poderwać kogoś innego nara - powiedział żegnając się z nami. A ja znowu zaczęłam się śmiać.
*Z perspektywy Lou*
Stałem teraz zdesperowany przed drzwiami do domu Dominiki. Nie było ich. Czekałem tam cały czas. Po godzinie zjawili się wszyscy. Był tam jej tata mama młodsza siostra i ... i jakiś chłopak. W moim sercu coś pękło. Dominika była cała radosna dopóki nie zobaczyła mnie. Spojrzałem na nią potem na chłopaka i zacząłem płakać. Ona stała i patrzyła się na mnie. 
- Louis - wyszeptała
- Tak Louis - powiedział jej tata - super . A moja córka w końcu się z ciebie wyleczyła a ty musiałeś przyjechać. - powiedział
- Ja już idę chciałem tylko ostatni raz spojrzeć na Dominikę. Wiem że po tym co jej zrobiłem nie zasługuję na nią.- powiedziałem po czym zwróciłem się do Dominiki - Żegnaj na zawsze
- Louis nie ! - krzyknęła ale ja wsiadłem do samochodu i tyle mnie widziano. Potem pojechałem na lotnisko. Wróciłem do Australii dzień przed koncertem. Tak długo mnie nie było ale nie mogłem się połapać gdzie są Starachowice. W samolocie wysłałem sms-a Hazzie że wracam i żeby odebrał mnie z lotniska.
* Z perspektywy Dominiki*
Jedyne co widziałam do odjeżdżający samochód Lou. Tata nie miał racji nie wyleczyłam się z niego. Nadal go kochałam i postanowiłam go odzyskać. On pewnie pomyślał że spotykam się z Nickiem ale to tylko przyjaciel posiadający dziewczynę. Nie ważne muszę z nim porozmawiać. Szybko pobiegłam do domu pakować się. Tata próbował za wszelką cenę mnie zatrzymać ale wiedział że mu się nie uda. Poprosiłam Nicka żeby zawiózł mnie na lotnisko. Tak też zrobił. Zakupiłam bilet do Australii i poleciałam. Wylądował na lotnisku w Melbourne. Pojechałam do hotelu. Napisałam do dziewczyn gdzie jestem i że zjawię się na koncercie. 
*NASTĘPNEGO DNIA*
Dziewczyny przyjechały do mnie do hotelu szykować się na koncert. Efekt tych przygotowań bardzo nam się spodobał. Ja byłam ubrana w to Madzia w to Ada w to Klaudia w to a Ola w to. razem pojechałyśmy na halę gdzie za parę minut miał odbyć się koncert. Wszystkie weszłyśmy do garderoby chłopców. Harry Niall Zayn i Liam spojrzeli się w naszą stronę. Dziewczyny pokazały palcem żeby siedzieli cicho. Potem wyszłam z garderoby. Czekałam na odpowiedni moment. Chciałam zrobić wielkie wejście. Po paru minutach stanęłam w progu opierając się o futrynę. Chłopcy zaczęli się szczerzyć a Lou nie wiedział o co chodzi. 
- Panowie o co chodzi - zapytał Lou - czemu patrzycie się gdzieś tam...- powiedział odwracając się w stronę drzwi przy których stałam. Zatkało go nie mógł wykonać żadnego ruchu. Chłopcy popchnęli go w moją stronę. Przytuliłam się do niego i zaczęłam płakać. Moja głowa była wtulona w jego klatkę piersiową. Lekko ja odchylił i złożył na moich ustach subtelny pocałunek. Potem panowie musieli już wychodzić na scenę. Koncert minął dość szybko. Po nim ja i Lou poszliśmy na spacer do parku.
- Dlaczego mi to zrobiłeś? Dlaczego całowałeś się z tą blondynką? - zaczęłam.....
__________________________________________________________________
Chciałabym serdecznie podziękować mojej koleżance za dzisiejsze kreacje. Ado jestem wdzięczna. Proszę komentować :))

czwartek, 7 czerwca 2012

Siedemnaście cz1

*Z perspektywy Dominiki*
Dzisiaj jest koncert chłopców w Sydney. Szykuję się na niego od rana. Nie wiem co na siebie włożyć. Po długim grzebaniu w szafie nadal nie wiedziałam. W końcu do akcji wkroczył Lou. Pogrzebał trochę w moich ciuchach i kosmetykach. Wybrał ten oto zestaw. Potem wyszedł na próbę z chłopcami a my wzięłyśmy się za poważne szykowanie w końcu koncert zaczynał się za jakąś godzinę. Wszystkie wyglądałyśmy rewelacyjnie. Klaudia była ubrana w to Madzia w to Ola to a Ada to Potem  wszystkie ruszyłyśmy na miejsce koncertu. Chłopcy dali świetny występ. Byłam z nich dumna. Potem małe rozdawanie autografów i robienie fotek. Następnie pojechaliśmy na imprezkę. Pełno nowych osób które mogłam poznać. Ale tak jakoś nie dało się z nimi gadać. Nie wiem czy byli tak bardzo pijani czy nie umieli kontaktu nawiązać. W każdym razie poszłam z Lou do baru napić się. Pochłonęliśmy kilka drinków a potem poszliśmy na parkiet. Impreza była świetna dopóki do tańca nie porwał mnie Nathan. Myślałam że da sobie spokój ale myliłam się. Cały czas pierdzielił mi o swojej miłości do mnie. Olałam go i poszłam do Lou który w tym czasie siedział w barze z jakąś blondynką. Nie był aż tak pijany żeby flirtować z inną laską. Szłam zdenerwowana w ich stronę. Lou to zauważył i pocałował ją w usta. Gdy to zobaczyłam szybko uciekłam do hotelu. Nawet nie pofatygował się pójść za mną. Nie rozumiałam go. Przecież nic nie zrobiłam. Zaczęłam pakować moje klamoty i ubrałam się w to. Potem popędziłam na lotnisko i kupiłam bilet do Polski. Lot miałam rano. Tę noc spędziłam w samotności słuchając smutnych piosenek o miłości. Cały czas płakałam. Wbiłam w telefonie na twittera a potem na strony plotkarskie. Było tam pełno zdjęć z Lou i blondynką. Cały czas się całowali i przytulali. Uważałam a mój związek z nim skończony i to definitywnie. Nadeszła godzina odprawy.
- Dominika stój !!! Nie rób tego proszę - usłyszałam głos Lou
- Mogłaby się pani ze mną zamienić miejscem - powiedziałam do babki która była następna do odprawy
- Czemu
- Ponieważ nie chcę rozmawiać z tym gościem - wskazałam na Louisa - bardzo mnie zranił
- No dobrze - powiedziała po czym mnie przepuściła
- Dominika kocham cię!!!! Nie rób mi tego !!!! Proszę nie opuszczaj mnie !!!!  Błagam !!!!! - słyszałam jego rozpaczliwe krzyki. Serce mi się łamało ale byłam uparta. Weszłam pewnym krokiem do samolotu. Lou pewnie widział jak samolot odlatuje. Zadzwoniłam do rodziców. Mój tata znienawidził chłopaka. Rodzice odebrali mnie z lotniska. Potem powiadomiłam dziewczyny gdzie jestem. One nie miały nic mówić Lou o moim miejscu pobytu. Przez najbliższe 4 miesiące miałam zamiar spędzić płacząc w poduszkę.

niedziela, 3 czerwca 2012

Szesnaście

*Z perspektywy Oli*
Po imprezie strasznie bolała mnie głowa. Madzia starając się nas obudzić biegała i krzyczała na nas co było całkowicie bez sensu. Starałam się skupić na jednej rzeczy ale nie wychodziło mi to. Zayn cały czas biegał jak wariat. Cały czas szukał czegoś. Wszystkie ego rzeczy były spakowane. I tak , według mnie , tych jego walizek było za dużo. Przecież jedziemy tylko w trasę na nie całe 2 miesiące po Australii. Właściwie to były bardzie wakacje niż trasa , ponieważ chłopcy mieli zagrać dwa koncerty. Najpierw zawitamy do Sydney potem do Melbourne. Potem znowu w Sydney ale nie na koncert tylko w sprawie wypoczynku. Ja czekałam w kolejce do łazienki. Byłam następna. Starałam się szybko ogarnąć ale coś mi się to nie udawało. Mam nadzieję że mi wybaczą parominutowe opóźnienie. Ubrałam się w to. Potem szybko zeszłam do kuchni i robiłam wszystkim śniadanie. Gdy skończyłam wszyscy już siedzieli gotowi na jedzonko. Dziewczęta świetnie wyglądały. Klaudia założyła to. Dominika to. Madzia to. Ada to. Po zjedzeniu wszyscy władowaliśmy sie do samochodu i ruszyliśmy na lotnisko. Tam jak zawsze rzesza fanek. Chłopcy porobili szybkie zdjęcia i rozdali parę autografów. Potem poszliśmy do odprawy i wylecieliśmy. Lot trwał parę godzin. Cały przespałam. Wylądowaliśmy wieczorem. Potem pojechaliśmy do hotelu. Tam mieliśmy całe piętro zarezerwowane dla siebie. Od następnego dnia chłopcy mieli zająć się próbami z my zwiedzaniem. Oczywiście zdarzyło się tak , że byłyśmy na próbie ale to była rzadkość. Dzisiaj właśnie miałyśmy towarzyszyć chłopcom na próbie. Koło 10 wszyscy zaczęliśmy się szykować. Ja założyłam to. Potem zeszłam na dół na śniadanie. Tam byli już wszyscy i czekali na mnie. Po zjedzeniu poszłam oglądać TV. W salonie byłam sama bo jeszcze dziewczyny były w piżamkach a chłopcy poszli na dwór przewietrzyć się. Po pewnym czasie zeszły na dół Dominika i Ada. Ada była ubrana w to. Dominika w to. Po 15 minutach przyszła Madzia ubrana w to. 2-3 minuty po niej Uradowana Klaudia ubrana w to. Potem usiadłyśmy na balkonie oczekując na chłopców. W pewnym momencie zadzwonił telefon do Klaudii.
* Z perspektywy Klaudii*
Zadzwonił do mnie telefon. 
- Halo? - powiedziałam
- Cześć Kotku - usłyszałam głos Liama
- Cześć czekamy na ws
- Tak wiem zejdźcie na dół tam czekamy na was na parkingu przed hotelem. Tylko proszę  szybkość bo za 30 minut zaczyna się próba a trzeba tam dojechać.
- Ok już zbieramy się- powiedziałam po czym pogoniłam dziewczyny i w parę minut byłyśmy na dole. Po parunastu  minutach byliśmy na miejscu. Zaczęła się próba. Chłopcy zaśpiewali to co mieli zaśpiewać w krótszym czasie niż przewidywali. Miało i  zejść 3 godziny a zeszło 1,5 godziny. Ten czas postanowiliśmy spędzić razem na spacerowaniu po mieście. Pozwiedzaliśmy trochę a potem pociekliśmy na plażę. Tam chłopcy uczyli się serfować a Ada próbowała nauczyć Dominikę pływać. Może w końcu nauczy się. Madzia siedziała ze mną na kocu a Ola dopingowała chłopców. Ja przyglądałam się Dominice. Całkiem nie źle jej szło. Postanowiliśmy siedzieć na plaży aż do zachodu słońca. W pewnym momencie Liam podszedł do mnie. Wziął mnie na ręce. Zaczął iść w stronę wody. Wiedziałam co chce zrobić a przynajmniej tak mi się zdawało. Według moich przemyśleń chciał wrzucić mnie do wody , ale ku mojemu zdziwieniu nie zrobił tego. Postawił mnie na ziemi i wziął za rękę. 
- Teraz pójdziemy sobie na mały spacer po plaży dobrze
- Oczywiście - w ciszy poszliśmy wzdłuż brzegu. Liam cały czas spoglądał na mnie ukradkiem. W jego głowie układał się jakiś chytry plan. Gdy tak sobie szliśmy Liam znowu wziął mnie na ręce i wrzucił mnie do wody. Wiedziałam ze tak będzie. Szybko wstałam i zaczęłam go gonić. On , sierotka jedna , potknął się i upadł na piasek. Niestety ja upadłam na niego. Przez parę minut patrzyliśmy sobie w oczy a potem jego usta zatopiły się w moich w namiętnym pocałunku.
___________________________________________________
Byłoby fajnie gdybyście komentowali  :) Trochę krótki rozdział wiem ale weny nie miałam. 

piątek, 1 czerwca 2012

Piętnaście

* Z perspektywy Dominiki*
Błądziliśmy nad stawem i przepływającą przez niego rzeką. Nigdzie ich nie widzieliśmy . W końcu podzieliliśmy się na grupy. Wtedy mogliśmy szybciej zacząć ich znaleźć. Po długim czasie poszukiwani dostałam sms-a  od Lou. On i Harry znaleźli ich na środku jeziora. Najciekawsze było to że nie mieli wioseł i nie mogli dopłynąć do brzegu. Gdy wszyscy byliśmy na miejscu zobaczyliśmy jak Lou tarza się po ziemi ze śmiechu. Postanowiliśmy doholować łódź do brzegu. To znaczy każdy kto umiał pływać wszedł do wody i podpłynął do łodzi złapał za jej jedna ściankę i zaczął płynąć do brzegu. Ja niestety musiałam zostać ponieważ nie umiem pływać. Czekałam na nich. Potem okryliśmy ich kocami i zaprowadziliśmy do samochodu.
*Z perspektywy Ady*
O moich zaręczynach z Niallem wiedzieli tylko domownicy. Siva cały czas wypisywał do mnie. Raz były to błagania a innym razem groźby typu "jeżeli nie zerwiesz z nim to się powieszę" itd... Wiedziałam że tego nie zrobi. On wyznaje zasadę "jeżeli ja z nią nie będę to nikt nie będzie". tak mi się wydaje. Właśnie dlatego wymyśliłam sprytny plan. Chciałam o nim powiedzieć dzisiaj Niallowi. Poszłam do kuchni w poszukiwaniu mojego skarbu. Robił coś do zjedzenia. Gdy skończył powiedziałam mu że musimy porozmawiać. On też stwierdził że musimy to zrobić. Poszliśmy razem do sypialni.
- Niall - powiedziałam zaczynając - Siva cały czas wysyła mi listy i inne wiadomości. Grozi że się powiesi jeżeli z tobą nie zerwę to popełni samobójstwo. I ja mam plan jak zapobiec temu wszystkiemu
- Mów dalej - powiedział
- Otóż musimy ogłosić całemu światu że jesteśmy zaręczeni. Może wtedy się ogarnie.
- Właśnie o tym chciałem z tobą pogadać.
- Taaak
- Tak i właśnie muszę wykonać jeden telefon. Człowiek do którego teraz będę dzwonić czeka na mój telefon. A teraz włączmy radio - powiedział  uśmiechając się tajemniczo.

"-Witajcie słuchacze - powiedział gościu w radiu - uwaga wiadomość do wszystkich Directioner jeden z waszych idoli zaraz zadzwoni do nas aby coś ogłosić. O już dzwoni. Halo? Słyszysz mnie?
- Tak i to bardzo dokładnie - powiedział Niall rozmawiający z tym gościem przez telefon. Nadal miał ten tajemniczy uśmiech na twarzy.
- To z którym członkiem One Direction mamy zaszczyt  rozmawiać i co nam chciałeś ogłosić.
- A z kim macie rozmawiać. Po głosie nie poznajecie - powiedział Niall ledwo powstrzymując się od śmiechu
- Poznajemy tylko chcieliśmy żebyś się przedstawił - powiedział gościu który zanosił sie od śmiechu. Nie rozumiałam co w tym takiego śmiesznego. - To co chciałeś nam przekazać - powiedział już całkiem poważnie
- Mam wiadomość do wszystkich. - powiedział Niall - Ja już poznałem moją połówkę. Jesteśmy strasznie zakochani i zaręczeni - powiedział podkreślając ostatnie słowo. Ja miałam łzy szczęścia w oczach. Przytuliłam się do niego.
- To kto jest tą szczęściarom
- To Ada
- Pozdrawiamy was serdecznie i życzymy szczęścia. A teraz pozwolisz że zadedykuję wam pewną piosenkę. Teraz specjalnie dla naszych gołąbeczków Ady i Nialla piosenka She's the one Robbie'go Williams'a. - w tym momencie Niall się rozłączył. Razem położyliśmy się na łóżku i słuchaliśmy wybranej piosenki. "

- Dziękuję. Nie wiem co powiedzieć.
- Ciiiiiiiiiii! Nic nie mów idź spać. Jutro będziemy czytać wiele hejtów na twój temat.
- Oj tak musimy się na to przygotować psychicznie.
- Dobranoc
- Dobranoc
* Z perspektywy Madzi*                  
Minął już tydzień od dnia niespodzianki. Chłopcy poprosili dziewczyny o to aby one towarzyszyły im w trasie jako ich dziewczyny. Tylko jedyny Harry nic na ten temat nie mówił. Zaczynam się zastanawiać czemu on tak się zachowuje. Tzn. np Liam poprosił Klaudię o to przy nas. Ja go nie rozumiem. Za dwa dni jadą a on nic. Zobaczymy jak się sprawy potoczą. 
Minęła kolejna doba i nic. Jutro wyjeżdżą. Dziewczyny idą dzisiaj na zakupy. Próbowały mnie na nie namówić ale nie dałam się. Siedziałam na kanapie i oglądałam TV. Nikogo nie było. Harry wyszedł na chwilę do sklepu. Po powrocie do domu podszedł do mnie.
- Czemu nie poszłaś z dziewczynami na zakupy?? - powiedział zdziwiony
- A po co mam iść
- Wiesz czekają na ciebie. A tak ogólnie to musisz ładnie wyglądać na trasie
- Przecież ja nie jadę
- Czemu
- Bo nikt  i nic o tym nie powiedział
- Ja myślałem że to oczywiste że jeżeli ty MOJA DZIEWCZYNA - ostatnie dwa słowa wyraźnie podkreślił - Ja twoja dziewczyna i co w związku z tym - powiedziałam wściekła
- Myślałem że to oczywiste że jedziesz
- Ale dla mnie to oczywiste nie było
- Dobra dobra zbieraj się bo czekają na ciebie
- Już idę dobrze - powiedziałam po czym założyłam butki. Harry klepną mnie w tyłek na do widzenia. Potem pobiegłam do samochodu Lou. On miał nas zawieść do centrum handlowego. Postanowiłyśmy dużo nie kupować. Po jednym zestawie. Ja kupiłam sobie to. Ada to. Klaudia to.Dominika to . Ola to. Po powrocie do domu rozpakowałyśmy się i pociekłyśmy do kuchni. Mieliśmy dużo zapasów jedzenia ze względu na Nialla który pochłaniał wszystko. Postanowiłyśmy to wykorzystać przed jutrzejszym wylotem. Zostawiłyśmy tylko porcję jedzenia na śniadanie w lodówce. Postanowiłyśmy zrobić grilla. Naszykowałyśmy kiełbaski i szaszłyki. Potem zrobiłyśmy górę kanapek z serem. Miały być one usmażone jak grzanki. Potem naszykowałyśmy grilla na ogródku. Potem Ola wpadła na genialny pomysł imprezy bez alkoholu na basenie. Spodobał się nam ten pomysł. Szybko poleciałam na górę przebrać się w strój kąpielowy.  Dziewczyny czekały na dole już przebrane. Ada miała założony taki strój. Dominika taki . Klaudia taki. Ola taki. Teraz pozostało nam czekać na chłopców którzy za niedługo powinni być. Zjawili się około 20. Kazałyśmy się im naszykować. Wszyscy razem zasiedliśmy do kolacji. Potem wszyscy wskoczyliśmy do  wody. Wszyscy oprócz Dominiki która za nią nie przepada. Nie dziwie się. Ona nie umie pływać i kiedyś tonęła. Lou chyba o tum nie wiedział i podbiegł do niej po czym wziął ją na ręce i wskoczył do wody. On powinien czasami myśleć ponieważ tylko on się wynurzył. Zaraz potem zanurkował po naszą sierotkę. Cały wieczór próbował nauczyć ją pływać ale nie umiał tego zrobić. Do niej trzeba było mieć anielską cierpliwość. Niestety Lou nie był w nią zaopatrzony. W końcu zrozumiał że jego wysiłki idę na marnę i  dał sobie spokój. Postanowił cały czas pilnować Dominikę. Natomiast a i Harry cały czas się podtapialiśmy i próbowaliśmy ściągnąć z siebie strój kąpielowy. Tak całą noc. Cały czas bez przerwy. Rano obudziliśmy się cali poobijani ale wyspani. Obudziłam się na Harrym , który znajdował się na leżaku. Wylot mieliśmy koło 15 a była 09. Postanowiłam obudzić resztę.
__________________________________________________________________
Jak się podoba rozdział? Piszcie w komentarzach.

sobota, 26 maja 2012

Czernaście cz. 2

* Z perspektywy Klaudii*
Szłam  i szłam wyznaczoną drogą. Na jej końcu był staw który został obsypany płatkami róż. Znajdowała się tam łódka. Brakowało mi jednej osoby. Gdzie był Liam. Tak się zastanawiałam po czym zaczęłam się a nim rozglądać. Stał pod drzewem i szykował jakiś koszyk z jedzeniem. Pewnie przyszyłam za wcześnie. Podeszłam do niego i przytuliłam go od tyłu. Ten odwrócił się do mnie i pocałował w czoło. Wzięliśmy koszyk i poszliśmy w stronę stawu. Liam pomógł mi wejść do łódki i razem odpłynęliśmy od brzegu. Tam cały czas rozmawialiśmy. 
- Klaudio
- Co
- Czy umiesz pływać??? - nie zdążyłam odpowiedzieć ponieważ Liam wrzucił mnie do wody. 
- Liam Liam nie umiem pływać - on oczywiście skoczył za mną do wody a a w tym czasie zanurkowałam i odpłynęłam trochę dalej. Obserwowałam jego rozpaczliwe pływanie i szukanie mnie. Cały czas krzyczał moje imię. Postanowiła już nie być złośliwa i podpłynęłam do niego.
- O Boże Klaudia ty żyjesz jak się cieszę że żyjesz. Wiesz jak się bałem. A tak poza tym to myślałem , że pływać nie umiesz! Jak mogłaś się tak zachować!
- Jak ja mogłam?! Przecież to ty mnie do wody wrzuciłeś nie myśląc że ja mogę naprawdę nie umieć pływać. A teraz mi pomóż muszę z powrotem wejść na łódkę.
- Sama wejdź!
- Przecież sama z niej nie wyskoczyłam tylko ty to zrobiłeś a więc teraz pomagaj
- No dobra ale tylko ten jeden raz. - pomógł mi wejść z powrotem do tej łódki i tam wtuleni w siebie usnęliśmy. To była najciekawsza niespodzianka jak mogła być.
*Z perspektywy Oli*
Płatki róż doprowadziły mnie do lasu. Bardzo ciemnego lasu. Nie byłam pewna czy iść dalej czy nie. Ale odważyła się i ruszyłam dalszym szlakiem. Doprowadził mnie do wielkiej polany w środku tego lasu. Stało tam jedno drzewo oświetlone lampkami. Były tam rozłożone dwa leżaki. Pewnym krokiem ruszyłam ku leżakom. Usiadłam na jednym a właściwie rozłożyła się jakbym była u siebie. Czekałam aż się coś wydarzy. Nagle z lasu wyłoniła się ciemna postać. Lekko się wystraszyłam ale potem zorientowałam się że to Zayn. Niósł ze sobą jakiś koszyk i stolik. 
- Skarbie co tak wcześnie. Myślałem że zanim dojdziesz to wszystko będzie gotowe. 
- To się pomyliłeś. Co mamy w dzisiejszym menu??
- Tzw kanapki wiosenne. Wiesz pełno pysznych warzyw i ser lub szynka.
- Brzmi smakowicie. To jak zaczynamy
- Oczywiście. Pierwszym punktem na  dziś jest zjedzenie wspólnej kolacji. 
- Okej to zaczynamy. - zaczęliśmy jeść. Nie wstydziłam się jeść przy nim. Chyba go to zdziwiło bo gdy kończyłam jeść 4 kanapkę zaczął od pytania
- Jesteś inna niż moje byłe
- To znaczy?
- Jesteś sobą. Wszystkie udawały kimś kim nigdy nie były. A nawet wstydziły się przy mnie eść bo się na przykład mogły ubrudzić. Ty taka nie jesteś. Nie czujesz skrępowania.
- Dziękuję. To co teraz??
- Wiesz możemy położyć się na leżakach albo trawie i pooglądać gwiazdy. 
- Zapowiada się ciekawie. To co kładziemy się ??
- Tak - zaczęliśmy oglądać. Wymyślaliśmy najróżniejsze gwiazdozbiory. Potem szybko usnęliśmy. Takie niespodzianki mogłyby być częściej.
*Z perspektywy Dominiki*
Rano obudziłam się w moim łóżku. Było bardzo wcześnie więc postanowiłam wbić na kompa. Weszłam na moje gg i zauważyłam że mój pokręcony tata jest na gadu-gadu. Szybko napisałam do niego. Jak nigdy zaczął rozmowę poważnie. Napisał że ktoś chce kupić moje i dziewczyn mieszkanie. Zapytałam się za ile. Była to dość spora sumka. Mieszkanie bez mebli za tyle pieniędzy to był szok. Napisałam mu że pogadam z dziewczynami i najprawdopodobniej sprzedamy je. Potem zeszłam do kuchni po soczek. Zaraz przyleciał na dół Louis
- Czemu uciekłaś 
- Bo zachciało mi się pić. 
- Tak tak jasne a może zachciało ci się jeść
- Nie chce mi się pić
- Na pewno zeszłaś tutaj perfidnie zjeść moje marchewki
- Co
- Tak najpierw spędzamy świetny wieczór razem a potem ty tak po prostu mnie okradasz ! - potem zaczął się śmiać. Widać było że uż nie może wytrzymać krzyczenia na mnie. Po prostu nudziło mu się na górze i zszedł tutaj porozmawiać ze mną. Wymyślił sobie że kradnę mu marchewki tak dla zabawy. Trudno mniejsza o to. Potem usiadłam z Lou na kanapie i czekałam na dziewczyny. Koło 12 zeszła Madzia a Ada pojawiła się 30  minut po niej. Potem powiedziałam im to co przekazał mi mój tata. Zgodziły się tylko musiałyśmy poprosić tatę aby dostarczył nam nasze instrumenty które zostały w tym mieszkaniu. Z tym chyba nie będzie problemów. Potem wszyscy zasiedliśmy do śniadania. Poszłam się ogarnąć do łazienki. To samo zrobiły dziewczyny. Założyłam to. Madzia ubrała to Ada to a Ola to. Potem wszyscy zasiedliśmy do oglądania telewizji. Nie było z nami Klaudii i Liama. Ciekawe co teraz robią. Po godzinie 14 dostałam sms-a od Klaudii
"Potrzebujemy pomocy. Nie wiem gdzie konkretnie jesteśmy. Wiem tylko że jest to gdzieś na obrzeżach Londynu. Chłopcy powinni wiedzieć gdzie to jest tak mniej więcej. Sprężajcie się proszę."
Przekazałam tego sms-a chłopcom i wyruszyliśmy na poszukiwania nasze dwójki.
_______________________________________________
Liczę na komentarze.

piątek, 25 maja 2012

Czternaście cz1

*Z perspektywy Madzi*
"Wstałam rano. Wyjątkowo nie było koło mnie Hazzy. Chyba nawet nie było go w domu. Ubrałam się i zeszłam na dół Tam siedziały dziewczyny i oglądały telewizję. Dołączyłam do nich. Oglądałyśmy Mode Na Sukces. To było dziwne ponieważ dziewczyny nie znosiły tego. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć. Tam stała Caroline. Moja mina w stylu WTF mówiła więcej  niż tysiąc słów.
- A ty co tutaj jeszcze robisz?? - zapytała zdziwiona
- Mieszkam a co
- Oł to Harry jeszcze ci nie powiedział że nie jesteście razem ??
- Cooo - w tym momencie podjechał samochód Hazzy. Wyciągnął walizki z bagażnika i podszedł do mnie
- A co ty tutaj jeszcze robisz nie pamiętaj wczoraj zerwaliśmy - potem zaczął całować się z tym FLAKIEM. Ja czułam się strasznie upokorzona..." 
Potem się obudziłam. To był tylko zły sen.Chciałam się obudzić i wtulić w Harolda ale go nie było. Na moim łóżku leżała tylko karteczka od niego.
"Hej Słodziaku idź do do sklepu i kup sobie coś ładnego i wygodnego"
Zeszłam na dół. Dziewczyny też miały takie karteczki tylko od chłopaków. Identyczna treść. Postanowiłyśmy pójść do sklepów na te małe zakupy. Po długich poszukiwaniach zakupiłam to Dominika zakupiła to Klaudia kupiła to Adrianna to a Ola to.. Potem wróciłyśmy do domu. Tam czekała na nas kolejna wiadomość od chłopców.
"Dziewczęta aby dowiedzieć się gdzie jest niespodzianka podążajcie szlakiem płatków róż. Każdy szlak ma inny kolor. Dominiko ty idź drogą wyścielaną niebieskimi płatkami Magdo ty podążaj za różowymi płatkami ty Ado wędruj po czerwonych płatkach Klaudio podążaj po herbacianych różach natomiast Ola ma iść po białych płatkach"
Naszykowałyśmy się i ruszyłyśmy wyznaczoną drogą. Doszłam na miejsce. Stał tam pięknie oświetlony domek na drzewie.  Harry wyjrzał przez okno i zaczął się rozglądać. Szybko mnie zauważył. Zszedł na dół i pomógł wejść na górę. Tam stał stolik dla dwojga. W menu były same moje ulubione potrawy. Zjedliśmy kolację przy świecach. Harry włączył romantyczną muzykę. Potem zaczęliśmy rozmawiać.
- A tak właściwie to z jakiej okazji to wszystko??
- Z okazji braku okazji
- Heh a tak ogólnie to śniło mi się coś strasznego - zaczęłam opowiadać mu mój sen
- Oj Słońce ty moje - powiedział - wiesz że to się nigdy nie wydarzy
- Tak wiem ale tak strasznie się bałam że to prawda. A tak na marginesie to jakie atrakcje dla mnie przygotowałeś??
- Przyszykowałem dla ciebie coś bardzo ciekawego
- A co to
- Zobaczysz - powiedział po czym włączył muzykę klasyczną- zatańczysz
- Oczywiście - Zaczęliśmy tańczyć. Zatraciliśmy się w tym. Tańczyliśmy z jakąś godzinę jak nie więcej. Potem wybiegłam na dwór. I zaczęłam biegać. Harry zaczął mnie gonić. Po niedługim czasie złapał mnie. Akurat wtedy jak na zawołanie padać deszcz. Zaczęliśmy się całować. Ta noc była niezwykła romantyczna i cudowna. Na pewno jej nie zapomnę.
* Z perspektywy Dominiki*
Pod koniec drogi z róż znajdowała się altanka na niej ławka na której siedział Lou. Trzymał w ręce bukiet pięknych róż. Na mój widok uśmiechnął się i podszedł do mnie. Potem złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Zaprowadził mnie do altanki i tam usiedliśmy. Potem jakaś tajemnicza postać przyniosła nam owoce morza. Louis wiedział jak ja je uwielbiam. Razem karmiliśmy się nimi nawzajem. Potem zaczęliśmy serię namiętnych pocałunków. 
- Dominiko kocham cię i to bardzo 
- Ja ciebie też kocham nawet bardziej niż ty mnie
- To nie możliwe 
- Jak tam chcesz ja wiem swoje
- Muszę ci coś powiedzieć
- Słucham
- Niedługo jedziemy w trasę i chciałbym abyś pojechała ze mną jako moja dziewczyna
- Ale tak oficjalnie
- Tak tak oficjalnie
- Oj Louis oczywiście że z tobą pojadę
- Naprawdę myślałem że ty odmówisz bo fanki bywają czasem okrutne.
- Ale ty przecież wiesz ile my przeszliśmy i jestem przeżyć nawet takie nieprzyjemne komentarze od fanek nic na mnie nie robią. 
- A teraz muszę ci jeszcze coś powiedzieć trasa rozpoczyna się za tydzień 
- O to świetni zdążymy jeszcze spędzić ze sobą trochę czasu.
- Okej. Na czym skończyliśmy?
- Przypomnę ci - powiedziałam po czym go namiętnie pocałowałam. Tą noc spędziliśmy na całowaniu i rozmowach "co by było gdyby...". Może prosto ale bardzo sympatycznie i cudownie.
*Z perspektywy Ady*
Droga którą miałam przebyć nie był długa. Prowadziła ona między jakieś krzaki. Tam był rozłożony koc i siedząc Niall który nażerał się truskawkami w bitej śmietanie i wiśniami w czekoladzie. Gdy Niall zobaczył Adę to udławił się czymś co wtedy jadł. Wyglądała cudnie. Od razu przystąpili do konsumowania owoców w różnych słodkich sosach. Potem zaczęli rozmowę a właściwie do Niall zaczął 
- Ado co byś zrobiła gdybym w tym momencie poprosił cię o rękę
- Nie wiem nie poprosiłeś
- To może zrobię to w tej właśnie chwili
- Cooooo??
- Adrianno czy zechcesz zostać moją żoną???
- Tak Tak Tak 
- A teraz chciałbym coś zrobić.
- Co 
- To - przysunął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Potem zajął się moim odzieniem a następnie....
Ro były najlepsze oświadczyny  na świecie...
__________________________________________________
A może tak komentarze ??? Było by fajnie zobaczyć jakieś.

czwartek, 24 maja 2012

Czternaście - przedsmak

*Z perspektywy Madzi*
"Wstałam rano. Wyjątkowo nie było koło mnie Hazzy. Chyba nawet nie było go w domu. Ubrałam się i zeszłam na dół Tam siedziały dziewczyny i oglądały telewizję. Dołączyłam do nich. Oglądałyśmy Mode Na Sukces. To było dziwne ponieważ dziewczyny nie znosiły tego. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć. Tam stała Caroline. Moja mina w stylu WTF mówiła więcej  niż tysiąc słów.
- A ty co tutaj jeszcze robisz?? - zapytała zdziwiona
- Mieszkam a co
- Oł to Harry jeszcze ci nie powiedział że nie jesteście razem ??
- Cooo - w tym momencie podjechał samochód Hazzy. Wyciągnął walizki z bagażnika i podszedł do mnie
- A co ty tutaj jeszcze robisz nie pamiętaj wczoraj zerwaliśmy - potem zaczął całować się z tym FLAKIEM. Ja czułam się strasznie upokorzona..."

środa, 23 maja 2012

Trzynaście cz. 2

*Z perspektywy Dominiki*
Kiedy Lou nagle znikł mi z pola widzenia podszedł do mnie Nathan.
- Czego chcesz? - był nie źle wstawiony
- Ciebie... To znaczy rozmowy z tobą - od razu się poprawił
- Taaa... tylko tylko jutro bo jesteśmy nie źle pijani
- Ale teraz mam odwagę z tobą porozmawiać
- Tak ale ja teraz z tobą rozmawiać nie będę
-hmmm.... ale
- Nie ma żadnego ale jutro pogadamy
- Dobrze. Zatańczysz
- Nie
- Czemu
- Bo nie przyszłam tu z tobą - i odeszłam do Lou dalej tańczyć. Potem razem z dziewczynami zamówiłyśmy całą płytę LMFAO i Davida Guetty. Teraz dopiero zaczęła się impreza. Wszyscy się na nas gapili. Następnego dnia szykowałam się na spotkanie z Nathanem. Byłam ciekawa co chce mi powiedzieć. Nie byłam pewna ale domyślałam się co. Ubrałam się w to.  Na korytarzu minęłam się z Madzią. Gdzieś szybko szła. Rozmowa z Nathanem była dramatyczna. Powiedział że kocha mnie ale powiedziałam że nic do niego nie czuję. Rozmowa skończyła się jego ucieczką i łzami w oczach. 
* Z perspektywy Madzi*
Od samego rana latałam jak głupia. Jakaś gazeta poprosiła nas o wywiad. Nie odmówiłam ale zastanawiałam się dlaczego gazeta chce wywiad on nas tzn ode mnie Dominiki Ady i Klaudii. Czemu nie chcieli wywiadu od Oli. Trudno. A poza tym ona i tak by go nie udzieliła ponieważ pojechała na spacer z Zaynem. Wywiadu miałyśmy udzielić o godzinie 14. Czekałyśmy na Dominikę. Ja ubrałam się w to Ada założyła to a Klaudia to. Potem (gdy Dominika wróciła) pojechałyśmy do siedziby gazety. Tam już dziennikarka czekała na nas. Wcześniej rozmawiałyśmy o tym z chłopakami i powiedzieli że mamy mówić prawdę. Zaczęliśmy podstawowy pytaniem;
- Jak to się stało że poznaliście chłopców.
- Cóż to ciekawe , bo ja byłam tylko fanką której odpisał Lou na tt i zaczęliśmy pisać. Po paru miesiącach zaprzyjaźniliśmy się. Potem przyjechał do mnie do Polski razem z chłopakami i jakoś się potoczyło.- Powiedziała Dominika
- Ostatni często słuchałyście muzyki. Mogłybyście powiedzieć cos o waszym guście muzycznym. Zacznijmy od Madzi.
- A więc często słucham  Eda Sheerana
- A ty Ado
- Jestem wierną fanką Davida Guetty. Tworzy świetną muzykę. Zawsze chętnie jej słucham
- A ty Dominiko
- Zdecydowanie Lmfao. Lubię też Nickelback i Cher Loyd.
- Klaudio a ty
- Kocham muzykę tworzoną przez Aure Dione
- A dziewczyny ulubiona piosenka. Podajcie ze trzy.
- Jeżeli chodzi o mnie to kocham evanescence bring me to life, lmfao hot-dog oraz grubson na szczycie
- A kto to Grubson
- To polski raper
-Teraz Klaudia
-  Starships Nicky Minaj Nickelback  lullaby i Boyfriend Justina Bibera
-Madziu czas na ciebie
-Want you back , Drunk , She makes me wanna
-Ado teraz ty
-Maroon 5- payphone , david guetta- little bad girl, ne yo & calvin harris- let's go
- Dziękuję za udzielone informacje. Musimy niestety kończyć. Dziękuję i do zobaczenia.
Następnego dnia ukazała się gazeta. Byłyśmy na okładce. W wywiadzie były też ukazane fanów chłopców na temat naszej ulubionej muzyki. Większość była pozytywna ale zdarzały się okrutne komentarze. Następnego dnia chłopcy kazali nam iść na zakupy i kupić sobie coś fajnego. Szykowali nam niespodziankę.
_______________________________________________________
Liczę  na komentarze

poniedziałek, 21 maja 2012

Trzynaście cz.1

*Z perspektywy Ady*
- Kotek co się stało...
- No bo wiesz ...
- No mów 
- Dobrze bo to co się stało jest jest
- Jakie
- Bardzo straszne i sama się popłaczesz jak  to usłyszysz...
- Niall do jasnej cholery mów co się stało!!!
- No bo poszedłem do kuchni...otworzyłem szafkę...i...i
- I coo
- I tam nie było .... moich żelków - wtedy wybuchł jeszcze większym płaczem 
- Kufa mać czy ty naprawdę nie masz jakiegoś innego powodu do płaczu?? Nie rozumiem cię?? Za karę nie odzywam się do ciebie przez resztę dnia!!
- Będziesz musiała przecież idziemy na imprezę. - powiedział i czekał na odpowiedź przez jakieś 10 minut. ja go pięknie zlałam i włączyłam komputer i wbiłam na tt. Ten od razu zaczął do mnie spamować wiadomościami typu "Kocham cię" lub "Nie bądź na mnie zła i powiedz coś". W końcu napisałam mu następującego tweeta "Niall sieroto ogarnij tyłek i szykuj się na imprezę przecież o 21 wychodzimy". To była z mojej strony czysta złośliwość ponieważ cały świat dowiedział się gdzie wychodzimy.  Trudno zlekceważyliśmy to. Zajęłam się przygotowaniem do imprezy ponieważ zbliżała się 20 a ja jeszcze w proszku tak jak reszta. Po długim grzebaniu w szafie wybrałam ten zestaw. Akurat naszykowałam się na konkretną godzinę. Jak nigdy. Zeszłam na dół i czekałam na Nialla i dziewczyny. Pierwsza zeszła Madzia a za nią Harry. Magdalena założyła to. Potem zeszła Dominika i Louis. Ubrana była w to. Potem zeszła do nas Klaudia i Liam. Standardowo wpatrzeni w siebie jak w obrazek. Klaudia założyła to. Potem nadeszli Zayn i Ola. Ola założyła to. Wszyscy byliśmy gotowi na wielkie PARTY HARD. Byliśmy przygotowani na śledzenia fanów lub Sivy i tej całej reszty.
*Z perspektywy Dominiki*
Po wejściu na imprezę poszłam z Lou od razu do baru. Zasiedliśmy i zamówiliśmy 3 drinki na początek. To było takie doładowanie. Potem poszliśmy tańczyć. Zawojowaliśmy parkiet. Po niedługim czasie zaczął lecieć hit mój i Ady hot-dog. Od razu zaczęłyśmy tańczyć. Jeden krok do przodu i dwa do tyłu. I tak przez całą piosenkę. Balangowicze próbowali nas naśladować ale nie wychodziło im to. Potem dopiero zorientowałyśmy się że Nathan i Siva tu są. Potem zauważyłam Maxa i Toma. A więc musimy się pilnować tzn żadnych drinków. Kiedy Lou nagle znikł mi z pola widzenia podszedł do mnie Nathan.
- Czego chcesz? - był nie źle wstawiony
- Ciebie...


sobota, 19 maja 2012

Dwanaście

* Z perspektywy Dominiki*
W godzinę byliśmy gotowi. Założyłam to.Zeszliśmy na dół. Tata siedział na krzesełku zdenerwowany i czekał. 
- Daddy co się stało?? - zapytałam
- Nic nic tylko goście się spóźniają.
- Spoko to może zadzwonimy???
- Wiesz już dawno to robiłem mają wyłączone komórki. Ale za parę minut powinni być - w tym właśnie momencie zadzwonił dzwonek do drzwi tata poszedł otworzyć - o wilku mowa. - do salonu weszły dziewczyny bez chłopców. Myślałam że one przybędą z nimi a tu guzik prawda.. Madzia była ubrana w to Ada w to Klaudia w to a Ola w to. Tata nawet nie dał nam pogadać w domu. Od razu kazał wsiadać do samochodu. Zastanawiała mnie jedna rzecz. Gdzie jest mama ?? Nie chciałam zadawać zbędnych pytań. Po władowaniu się do samochodu czekaliśmy jeszcze parę minut na tatę który poszedł po coś do picia. Po jego przyjściu ruszyliśmy. Celem naszej podróży była działka moich rodziców w Wąchocku. PO 15 minutach byliśmy na miejscu. Okazało się że chłopcy już tam są. Mieliśmy spędzić tam parę dni pod namiotami. Dlatego chłopcy nie przyjechali z dziewczynami. Musieli pomóc z rozbijaniem namiotów i z naszykowaniem smakołyków. Dzisiaj miał się odbyć grill jutro zawody w łowieniu ryb. Drużyny mieli wybrać dzisiaj przy jedzeniu. Mama Ady zaczęła piec kiełbaski szaszłyki i kaszankę. Mamy i babcia usiadły przy stole z panami a my jako młodzież zaczęliśmy biegać jak wariaci. Uciekałam przed Lou. On nieźle był już wstawiony. Biegałam wokół naszej działki ale w końcu złapał mnie za domem. Zaczął całować i ściągać koszulkę. Powiedziałam że jest za wcześnie i uciekłam i znowu zaczęła się gonitwa. Koło 12 kiedy wszyscy już spali oprócz "młodych" zaprowadziłam go do hali. A tam...zaczęliśmy się bawić. Oboje byliśmy już wstawieni i nie bardzo wiedzieliśmy co robimy. Ale trudno. Szybko zdarliśmy  siebie ciuchy. Lou szybko wszedł we mnie. Całą noc spędziliśmy na jęczeniu reszta dołączyła do nas. Współczuję wszystkim którzy to słyszeli. Ta noc była niesamowita. Zawsze chciałam to zrobić z odpowiednim facetem i dzisiaj to zrobiłam. To doświadczenie będą bardzo miło wspominać. 
*Z perspektywy Ady*
Rano po zabawie z Niallem poszłam się umyć. Nie bardzo chciałam rozmawiać z rodzicami po tym co słyszeli nie miałam odwagi spojrzeć im w oczy. Dzisiaj od godziny 12 miały trwać zawody w łowieniu ryb. Niall i Oskar byli w jednej drużynie , Zayn był z tatą Oli w drużynie , Harry i Kuba byli razem Liam i Stefan tworzyli kolejną grupę a ostatnią Louis i Michał. Zaczęła się rywalizacja. My oczywiście kibicowałyśmy im z całych sił. Pod koniec dnia w końcu mogliśmy stwierdzić kto wygrał. Wygrali niestety Liam i dziadek Klaudii. Złowili dwa razy więcej ryb niż chłopcy. Tata Dominiki oczywiście ochrzanił Lou za jego brak umiejętności w łowieniu ryb. Tak całe dwa tygodnie spędziliśmy z rodziną w Polsce. Nadszedł dzień wyjazdu. Nasi rodzice polubili chłopców nawet tata Dominiki zaczął go tolerować. Po spakowaniu i pożegnaniu z rodzicami pojechaliśmy na lotnisko. Odprawa minęła szybko lot i jazda do domu też. Oczywiście pod domem jak zawsze Śliwa i reszta. Nawet nie zwracaliśmy na nich uwagi. Po prostu weszliśmy do domu i szybko poszliśmy spać. Rano poszłam do sklepu. Chciałam kupić jakieś pieczywo i masło oraz ser. Oczywiście napotkałam fanki. Porozmawiałam chwilę z nimi i poszłam do kasy. Tam ktoś mnie zaczepił. To był mój brat cioteczny Matt. Jak zawsze przytuliłam się do niego i dałam buziaka w policzek. Potem odprowadził mnie do domu. Opowiedział mi jak się znalazł w Londynie. Przyjechał tutaj na studia. Weszłam do domu i zobaczyłam jak Niall siedzi w koncie i płacze.
- Kotek co się stało...
_________________________________________________________
Może jak skończyłam na takim momencie to będziecie komentować.

czwartek, 17 maja 2012

Nowi Bohaterowie

Ze względu na to że coraz więcej postaci pojawia się w moim opowiadaniu postanowiłam dodać ich :))) Oni będą się przewijać w konkretnych rozdziałach jedni częściej drudzy nie:)))

Rodzice i młodsza siostra Dominiki. Milena (mama) i Michał (tata) biegle posługują się językiem angielskim. Michał jest bardzo opryskliwy w stosunku do każdego chłopaka który kręcił się wokół jego starszej córki. Milena podchodzi do chłopaków córki na luzie. Marta (siostra) słodka dziewczynka lubi swoją siostrę zawsze ma w niej poparcie.
Rodzice i siostra Madzi. Mili i przebojowi rodzice zawsze służą radą. Pracują w spólnej firmie. Ojciec (Kuba) zawsze stara się zaprzyjaźnić z chłopakiem córki ale nigdy nie mógł tego zrobić ponieważ ona zmieniała chłopców jak rękawiczki. Mama (Ilona) mądra troskliwa i wspierająca matka. Nigdy nie zostawiła córek w trudnej sytuacji. Siostra (Basia) młodsza od Madzi o 10 lat.
Rodzice Ady i jej młodsza siostra. Mama (Ania) pracuje w drogerii a tata (Oskar) w małym przedsiębiorstwie. 1,5 roku temu pojawiła się jej mała siostrzyczka Alicja. Rodzice zawsze z przymrużeniem oka spoglądali na jej związki. Nie zawsze się udawały. Teraz gdy dokładnie poznają jej nowego chłopaka będą wiedzieć że to nie związek na chwilę.
Dziadkowie Klaudii. Klaudia mieszkała ze swoją babcia (Teresą) i dziadkiem (Stefanem). Jej rodzice pracują za granica i rzadko bywają w Polsce. Dziewczyna nie miała im tego za złe ponieważ wiedziała ze ich praca na tym polega. Dziadkowie dają jej wszystko co mogą. Od razu polubili Liama i wierzą że ten związek przetrwa dłuższy czas.
__________________________________________________________
Dowiedzieliśmy się paru rzeczy o głównych bohaterkach. wiemy że ich związki nie trwają długo i że większość dziewczyn ma siostry. 
_________________________________________________________
Mam do was taki mały komunikat. Otóż chodzi mi o komentowanie rozdziałów. Widzę że sporo osób wchodzi na mojego bloga.

Jedenaście

*Z perspektywy Ady*
Siva cały czas mnie prześladuje. Teraz wziął się na sposób i mówi , że jeżeli nie zerwę z Niallem to skoczy s mostu. On wie , że nie chcę żeby skakał , ponieważ miałabym wielkie poczucie winy. Niall oczywiście cały czas wspiera mnie i tłumaczy że on tego nie zrobi. Mówi , że nikt takim zachowaniem mu mnie nie odbierze. Widać było że mnie kocha i że troszczy się o mnie. Ale ja mam coraz bardziej mieszane uczucia. Wiem jedno najbliższe dwa tygodnie będą bardzo wesołe. Za parę dni jedziemy do Polski. Mało atrakcyjne miejsce ale chcemy poznać chłopców z naszymi  rodzicami. Będzie ciekawie ponieważ tata Dominiki zawsze jest śmiesznie opryskliwy w stosunku do jej chłopaków. Przy każdej możliwej okazji krytykuje każdego z nich. Musimy zorganizować wyjazd tak aby nikt się nie zorientował gdzie się wybieramy ani że w ogóle się gdzieś wybieramy. Jutro po południu idziemy z dziewczynami na małe zakupy. Kupimy trochę nowy ciuchów. Musimy pokazać się rodzicom z jak najlepszej strony.
*Z perspektywy Madzi*
Dzisiaj z dziewczynami wybieramy się a zakupy. Szybko umyłam się i wskoczyłam w to. Zadzwonił do mnie Max. Powiedział że musimy pogadać przed moim wyjazdem na wakacje. Zgodziłam się. Przed wyjściem na spotkanie poprowadziłam małe dochodzenie "kto wypeplał że jedziemy na wakacje?" okazało się że to był Harry. Trudno zdarzyło się. Ja i Max mieliśmy się spotkać w parku. Po dotarciu na umówione miejsce usiadłam na ławce i czekałam.
- Cześć! - usłyszałam głos Maxa
- Hej! O czym chciałeś porozmawiać?
- Bo wiesz zakochałem się w takiej dziewczynie , którą znasz , nawet bardzo dobrze...- już wiedziałam o co chodzi , ale zaczęłam grać zaskoczoną
- O kto to ? - powiedziałam
- To ty - takiej odpowiedzi się spodziewałam udałam zaskoczoną. On kontynuował - Proszę zostaw dla mnie Harrego ! Ja mogę dać ci więcej! Jestem starszy i dojrzalszy od niego!
-Myślę że powinniśmy ograniczyć kontakt ze sobą ! A teraz muszę iść! Jestem umówiona z dziewczynami - uciekłam. Coś jeszcze krzyczał. Potem zorientowałam się że zapomniałam torebki. Wróciłam się. Max grzebał w moim telefonie. Szybko zabrałam mu go i zobaczyłam co robił. Pisał sms-a do Hazzy. Było tam napisane , że chce z nim zerwać. Nie mogłam w to uwierzyć. On chciał zrobić mi coś takiego. Chciał zniszczyć moje życie. Zabrałam torebkę o ruszyłam do domu. Wszystko opowiedziałam Hazzie. On powiedział że przy najbliższej okazji sobie z nim "porozmawia". Potem poszłam z dziewczynami na te całe zakupy. Kupiłam sobie to to i to.Dominika kupiła  to to  i to. Ada kupiła to to i to. Klaudia to   to i to. Wracałyśmy na piechotę. Dominika szła pierwsza. Dostała sms- a od Lou abyśmy na razie nie wracały do domu. Potem gdy już za zakrętem był nasz dom usłyszałyśmy kłótnię. Okazało się że to Nathan Max Tom i Siva chcą z nami porozmawiać. Byli bardzo agresywni. Nie mogłyśmy już się wycofać. Bez zastanowienia przeszłyśmy przez płot. Potem napisałam sms-a do Hazzy. Napisałam tam że już jesteśmy w domu i że mogą wrócić do domu. On dał znać chłopakom i poszli do domu. Tamci domyślili się , że jesteśmy w domu i ruszyli w stronę drzwi. Zaczęli się dobijać. My oczywiście zadzwoniliśmy po policję i spokojnie czekaliśmy , aż przyjadą. Panowie kazali Adzie odstawić szopkę. Ona była w tym niezastąpiona. Szybko załatwiła sprawę. A my zajęliśmy się sobą.
* Z perspektywy Dominiki*
W końcu nadszedł dzień wyjazdu. W domu straszne zamieszanie. Wszyscy biegali w piżamach w poszukiwaniu czegoś.  Ale w końcu wszyscy byliśmy gotowi. Ja byłam ubrana w to Ada założyła to Madzia to Klaudia to Ola to. Pojechaliśmy na lotnisko. Tam pełno fanów , ale nie czekało nas starcie z nimi. Weszliśmy tylnym wejściem. Odprawa minęła szybko , a lot jeszcze szybciej. Natomiast droga do domu była niemiłosiernie długa. Moi Madzi i Ady rodzice  mieszkali na jednej ulicy. Natomiast rodzice Klaudii i Oli mieszkali w innej części miasta. Wszyscy nasi rodzice znali się. Nawet nie wiedzieliśmy jak się poznali. Po dojeździe na miejsce ja i Lou zebraliśmy swoje bagaże i poszliśmy w stronę mojego domu. Drzwi otworzył tata. Gdy zobaczył mnie uśmiechnął się , ale ten uśmiech szybko zszedł  jego twarzy gdy zobaczył Lou. Wiedziałam że tak będzie
- Dominika , dziecko drogie powiedz proszę że to miły taksówkarz który pomaga ci z bagażami - wypalił z takim tekstem po czym się uśmiechnął. Chyba Lou zrobił dobre pierwsze wrażenie. Ale wole nie zapeszać.
- Tato to mój  chłopak Louis - powiedziałam po polsku 
- Dominika możesz mówić po angielsku ja rozumiem i  umiem się posługiwać tym językiem - powiedział po angielsku po czym dodał - a poza tym wiem że to twój chłopak. Piszą o was we wszystkich plotkarskich gazetach.- potem zaprowadził nas do naszego pokoju.
-Tato?
-Tak
-Dlaczego są tu dwa łóżka?
- Pod moim dachem nie będziecie razem spali
-Ale tato!
-Cieszcie się że mama wyprosiła wspólny pokój - powiedział - a i za godzinę mam  was widzieć na dole. Idziemy na grilla! - potem zaczęłam się śmiać dołączył do mnie Lou. Pierwsza rozmowa z tatą za sobą. Po paru minutach przyszła mama z pościelą. Z nią rozmowa poszła gładko i po angielsku. Nie wiedziałam że mama tak biegle posługuje się tym językiem. Potem zaczęliśmy szykowanie na grilla.

wtorek, 15 maja 2012

Dziesięć

*Z perspektywy Klaudii*
Ostatnio często spotykamy się z The Wanted. Chłopcy są całkiem mili. Nawet w miarę polubili 1D. Tylko wszyscy mamy żal do Sivy  , który cały czas zarywa do Ady. Nie obchodzi go to , że ona jest z Niallem. Nawet przy nim potrafi klepnąć ją w tyłek. Oczywiście zawsze od niej dostaje w twarz. Najgorsze jest to , że doczepił się do mnie Tom. Na naszych spotkaniach nie odstępuje mnie na krok. Cały czas pisze do mnie na tt. Próbuje go spławić ale on nie poddaje się.
Dzisiejszego dnia gdy weszłam na tt zobaczyłam następującego tweeta od niego: " Kocham Cię" We mnie aż się zagotowało. Od razu poszłam z tym do Liama. On powiedział żebym to zignorowała. Ale na moje nieszczęście było coraz gorzej.Więcej takich tweetów od niego i więcej nie miłych wiadomości od fanów. Kiedyś kiedy byłam w sklepie jakieś fanki mnie napadły. Zaczęły mnie besztać. Od razu zadzwoniłam do Liama. Zjawił się błyskawicznie. Fanki na jego widok zaczęły piszczeć. Nawet nie zwrócił na nie uwagi. Szybkim krokiem wyszliśmy ze sklepu i pojechaliśmy do domu.Takie sytuacje powtarzały się bardzo często. Niestety Tom nadal był nachalny ale przynajmniej nie stał całymi dniami i nocami pod naszym domem jak Siva. Wysyłał mi kwiaty i liściki miłosne. Nie mogłam na to patrzeć. Wszystko wyrzucałam.
*Z perspektywy*
Pewnego słonecznego dnia postanowiłam pobiegać. Niall i Ada gdzieś wyszli , Ola i Zayn poszli na spacer , Klaudia i Liam zostali w domu a Lou i Hazza coś szykowali. Dominika siedziała sama i nudziła się. Kazałam jej założyć coś wygodnego i miałyśmy pójść biegać. Zgodziła się i poszła na górę przebrać się. Ja założyłam to a Dominika to. Biegałyśmy po parku. Było całkiem przyjemnie. Wiele osób nas obserwowało. W końcu byłyśmy dziewczynami Harolda i Louisa. Kiedy robiłyśmy kolejne kółko wokół parku wpadłyśmy na znajomą dwójkę. Nathan i Max uciekali przed fankami. Ale chyba ich zgubili skoro zaczęli z nami rozmowę.
- Heej dziewczyny dawno się nie widzieliśmy - powiedział Nathan i zmierzył nas od stup do głów Max zrobił to samo. 
- Cześć! Co tam słychać - powiedziała radośnie Dominika
- A nic tak tylko sobie przed fankami uciekamy - powiedział Max patrząc się w moje oczy od razu wiedziałam co się święci.
- Heh a gdzie reszta? - zapytałam nerwowo
- Siva standardowo pod waszym domem a reszta siedzi w domu -powiedział Nathan patrząc na zgrabne nogi Dominiki
- To znaczy że miłość kwitnie jeżeli chodzi o samego Sive. Jego zachowanie jest irytujące. - powiedziałam
- Tak miłość kwitnie...szkoda że zakochaliśmy się w niewłaściwych osobach- rzekł Nathan paczając w nasze oczy na co dostał z łokcia od Maxa.
- My musimy spadać bo fanki nas wyczają - powiedział Max po czym pociągnął a sobą zapatrzonego Nathana w Dominikę.
- Oj coś tu się święci. - powiedziałam
- Oby nie to co myślę. - Razem radośnie pohasałyśmy  do najbliższej budki z lodami.
_______________________________________________________________________
Trochę krótki ale przynajmniej 2 komentarze = długi rozdział

poniedziałek, 14 maja 2012

Dziewięć

*Z perspektywy Lou*
Mijają tygodnie a ona nadal leży w śpiączce. Lekarze nie dają jej szans. Mówią że lada dzień odejdzie na zawsze. Gdybym wtedy nie namówił chłopaków na śpiewanie tej durnej piosenki to by ona nie wybiegła na tę ulicę i ... i nie potrąciłby ją ten samochód. Dziewczyny nie odzywają się do mnie. Całymi dniami mnie unikają. Czasami mnie besztają. Ale maja prawo. Nie dziwie się im. To przecież przeze mnie Dominika leży w szpitalu od jakiś 5 tygodni. Ten czas tak szybko mija a jej stan jest coraz gorszy. Cały czas modlę się i proszę Boga aby pozwolił jej żyć. Nie pojawiam się na koncertach. Cały czas siedzę u Dominiki. Czuwam. Chcę być przy je przebudzeniu. Chcę być pierwszą osobom którą zobaczy. Chłopcy mnie doskonale rozumieją. Czasami tylko wpadnę i zaśpiewam parę piosenek. Ale tylko wtedy gdy pielęgniarki mają mnie dość. Na wywiadzie byłem tylko jednym. Był to wywiad do radia. Pytali mnie co się stało. Przestałem żartować. Powiedziałem , że każdą chwilę siedzę w szpitalu. Potem kolejne pytanie u kogo jestem czy to ktoś z rodziny. Odpowiedziałem tak "czuwam przy osobie która jest sensem mojego życia bardzo ją kocham bardzo ją zraniłem" i potem kolejne pytanie kto to odpowiedź krótka i prosta "to Dominika". Potem ta dziennikarka zaczęła nawijać że ona mnie zdradziła z Nathanem z The Wanted. Na co ja odpowiedziałem że to jedne wierutne kłamstwo ponieważ to ja ą zdradziłem. Potem wyszedłem ze studia niestety głównym wyjściem i trafiłem na tłum fanek. Jakoś doszedłem do samochodu. Pojechałem prosto do szpitala. Wszedłem standardowo do tej samej sali a tam nikogo nie ma. Wszędzie czysto. Zapytałem się pielęgniarek gdzie Dominika , a one powiedziały że ona się obudziła. Pielęgniarka zaprowadziła mnie do niej. Podobno chciała mnie widzieć. Uśmiechnęła się do mnie.
- Przepraszam - powiedziałem i spuściłem głowę
- Już dawno ci wybaczyłam ... ty cały czas czuwałeś. Te...te piękne słowa które wypowiedziałeś w radiu.  Nie spodziewałam się czegoś takiego. Co jeszcze dziwniejsze nie potrzebuje rehabilitacji i nawet jutro mogą mnie wypisać. I proszę odpowiedz mi na jedno pytanie. - cały czas słuchałem ej jak wryty pewne wszystko słyszała.
- Słucham - powiedziałem
- Czemu mnie zdradziłeś??
- Nie chciałem żeby fanki ci zrobiły jeszcze gorszą krzywdę. Kocham cię i fanki dowiedziały się o tym.
- To czemu nie zachowywały się tak kiedy byłeś z Eleonor??
- One wiedziały że to nawet przyjaźni nie jest. Więc tradycyjnie spamowały i wyzywały ją. Ale kiedy dowiedziały się że jestem z tobą wiedziały że coś może z tego wyjść. Cały czas groziły  że jeżeli z tobą nie zerwę to będzie z tobą gorzej niż z Madzią. 
- Aha rozumiem to dla mojego dobra tak?? Kochany jesteś - powiedziała a ja tylko uśmiechnąłem się
- Idź spać. Ja załatwię wypis i pojadę do domu po jakieś ciuchy i jutro wyjdziesz. - ona szybko zasnęła a ja pojechałem do domu i naszykowałem z pomocą dziewczyn coś dla niej do ubrania. Potem wbiłem na tt i napisałem "W końcu wszyscy razem!! Moje kochanie w końcu się obudziło!!" Od razu fanki zaczęły spamować. Nie chciało mi się odpisywać więc szybko wyłączyłem komputer. Poszedłem spać z myślą , że jutro usnę koło tej jedynej.
*Z perspektywy Dominiki*
W końcu ranek. Całą noc przespałam. Czekałam cały czas na moich przyjaciół. Usłyszałam krzyki dziewczyn. O mało się nie pobiły z Lou. One i on chcieli wyjść pierwsi , ale na dziewczyny nie ma mocnych. Wpadły jak burza. Zaczęłyśmy rozmawiać. Ale nie bardzo się dało ponieważ cały czas było słychać fanki. Madzia i Ada pomogły mi się ogarnąć. Louis przygotował mi to . Fanki jak zobaczyły mnie i Lou idących razem pod rękę ucichły. Nie wiem czy to był szok czy coś jeszcze innego. Oczywiście dziewczyny które przyszyły pod szpital chciały zrobić zdjęcia z chłopakami , ale co mnie i dziewczyny bardzo zdziwiło zrobiły sobie zdjęcia i z nami. Zachowywały się bardzo życzliwie. Chyba nie było tam psychofanek. Pytały jak się czuję. To było bardzo miłe. Nawet zadziwiające. Prawie cały dzień spędziłam pod szpitalem na robieniu fotek. Po powrocie do domu szybko wpiłam się w piżamkę i poszłam spać. Byłam bardzo senna mimo że parę tygodni przeleżałam w śpiączce.
_____________________________________________________________________________
Fajnie by było gdybyście  Komentowali

sobota, 12 maja 2012

Osiem

*Z perspektywy Dominiki*
Po powrocie do Londynu staram się unikać Louisa. Nie chcę go widzieć. Z dziewczynami spotykam się bardzo często. Nie powiedziały nic Lou o tych spotkaniach. Nawet kiedyś powiedziały mu , że idą na wspólną  randkę, a tak naprawdę poszliśmy wszyscy razem do kina. On sam siedział w domu. Dobrze mu tak. Gdyby mnie nie zranił to by z nami wychodził. Ostatnio dużo czasu spędzam z chłopakami z The Wanted. Zaprzyjaźniłam się z nimi. Najlepiej dogadywałam się z Maxem i Nathanem. Nie chętnie rozmawiałam z Sivą. Czułam do niego niechęć. Po tym co chciał zrobić Adzie nie da się go nawet polubić. Zbliża się jakaś gala. Na niej mieli zjawić się między innymi The Wanted i One Direction. Nathan poprosił mnie żebym z nim poszła. Zgodziłam się. Nie miałam nic do stracenia.
Dzisiaj spotkałam się z moja ukochaną gromadą. Razem poszliśmy na zakupy przed galą. Powiedziałam że idę tam jako towarzyszka Nathana. Harrego aż zatkało. Nie mógł nic powiedzieć. Nie potrafił wydusić z siebie  ani jednego słowa. 
Nadszedł dzień w którym miała odbyć się gala. Mieliśmy być tam na godzinę 16. Akurat jak nigdy naszykowała się na tę godzinę. Wyglądałam tak . Tam każdy wykonawca miał zaśpiewać piosenkę. Gdy byłam na miejscu od razu poszłam przywitać się z dziewczynami i całą zabawną 4 i tym ostatnim , który mnie zranił.Gdy zobaczył mnie Lou od razu uśmiechnął się. Chciał mnie przytulić ale ja się odsunęłam. Wiedziałam że nie da za wygraną i i tak mnie przytuli. Zauważył to Nathan i wkroczył do akcji. Podszedł do nas i przywitał się. Powiedział , że musimy zajmować miejsca. Po minie Lou wywnioskowałam , że nic nie wiedział o tym , że przybyłam tu z Nathanem. Kiedy 1D odbierali nagrodę on paczył tylko na mnie. Widać było że tęsknił za mną. Wszyscy myśleli , że zaśpiewają What Makes You Beautiful. Niestety zaśpiewali More Than This. Terz czemu niestety , ponieważ Lou  zadedykował tę piosenkę dla mnie. Szybko wyszłam z sali. Nie widziałam nic. Chciałam przejść przez ulicę i usłyszałam przeraźliwy krzyk Lou i dziewczyn , i paru innych osób. Potem pustka. Widziałam ciemność. Nie wiem czy umarłam czy nie...
_________________________________________________________________________

Fajnie byłoby gdyby znalazło się przynajmniej 3 komentarze. Wiecie dla mnie komentarz to natchnienie do pisania , a poza tym jeżeli komentujecie to znaczy że czytacie...

piątek, 11 maja 2012

Siedem

*Z perspektywy Dominiki*
Sprawy zaczęły się coraz bardziej komplikować. Fanki coraz bardziej się nas czepiały. Nawet nie mogłam z kolegą pogadać. Bo wszystkie fanki myślały że z każdym zdradzam Lou. A to przecież nie prawda. Ostatnio co najgorsze według Lou zaczęłam lubić The wanted. Ale trudno. Nie bardzo obchodziło mnie jego zdanie. To że lubię parę ich piosenek nie oznacza jakiejś katastrofy. Pewnego pięknego dnia wyszłam na spacer ze Szczek-Szczekiem. Łaziłam po parku Nathana. Ehhh... poznaliśmy się na imprezie na której Siva dobierał się do Ady. Uciszył się na mój widok. Porozmawialiśmy chwilę. Nie był w sumie taki zły. Fajny kolega. Ale dobra musiałam wracać do domu. Nathan odprowadził mnie pod same drzwi. Na korytarzu leżały jakieś damskie buty. Z tym że to nie były buty dziewczyn. Chociaż myślałam że to ich bo tak dużo par. Naliczyłam cztery. Standardowo poszłam do salonu a tam zobaczyłam coś strasznego. Eleonor całowała się z Lou. Perfidnie się potem na mnie paczyła.Nie wiedziałam co zrobić czy płakać czy jej i jemu przywalić czy rozpłakać się i pobiec się pakować. Wybrałam tę drugą opcję. Błyskawicznie się spakowałam. Miałam szczęście bo Nathan był jeszcze przed naszym domem i paczył się w drzwi. Nie wiem po co on to robił. Może czekał na kogoś np na mnie? Nie to chyba nie możliwe. Najgorsze było to że Lou nic nie powiedział nawet żadnego "pocałuj mnie w dupę". Podbiegłam do Nathana i poprosiłam go aby zawiózł mnie na lotnisko. Nie chciałam mu powiedzieć co się stało. Miałam wielkie szczęście bo za 30 minut miałam lot do Polski. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Wiedziałam że tak to się skończy. Ale że tak szybko. Trudno. Powiadomiłam dziewczyny. 
*Z perspektywy dziewczyn*
Wpadłyśmy do domu. Byłyśmy wściekłe. Wiedziałyśmy że Lou coś zrobił. Wbiłyśmy do domu i od razu było wszystko jasne. Lou sprowadził sobie jakąś dziunię do domu. Już się zadomowiła. Ale my nie pozwolimy jej się tak szaro gęsić. Od razu postanowiłyśmy zrobić bonanzę Lou. 
- Louis co ty sobie wyobrażasz??? - krzyknęła Madzia
- To znaczy...a to jest El mój skarb którego tak naprawdę kocham. Wróciłem do niej już tydzień temu tylko się ukrywaliśmy. Bądźcie dla niej miłe ponieważ pomieszka tu trochę z nami - odpowiedział jakby nigdy nic. I w tym momencie Adrianna nie wytrzymała. Była bardzo ciętą osobą na takie coś. Najnormalniej w świecie rzuciła się na Lou i zaczęła go bić. Ten oszołomiony wołał o pomoc. Do kuchni wpadła Eleonor. My się nią zajęłyśmy  i zamknęłyśmy ją w szafce na kurtki. W końcu do kuchni wszedł Niall , który niedawno wrócił do domu. Zobaczył jak Ada okłada pięściami Lou i szybko ją odciągnął. Dowiedział się co zrobił Louis i sam miał ochotę mu przywalić , ale powstrzymał się , ponieważ Ada i tak nie źle go urządziła. Od wprowadzki Eleonor w domu zaczęła panować niezręczna atmosfera. Ciągle robiłyśmy jej wredne kawały . które wcale nie były na miejscu. Najgorsze było to , że ona przyprowadziła sobie koleżanki , które zaczęły  flirtować z chłopakami. I oni dali się omamić , ale jak parę razy nie wróciłyśmy na noc to się ogarnęli.
*Z perspektywy Dominiki*
Od tygodnia siedzę w Polsce. Fanki w końcu nie czepiają się mnie. Odwiedził mnie ostatni Nathan. Namawiał mnie żebym wróciła do Londynu. On nie raz widział Eleonor z innymi facetami. Miałam okazję pokazać , że jestem silna i że nie będę dramatyzować z powodu rozstania. Po prostu spakowałam się i wyjechałam.
*Z perspektywy Lou*
Wszędzie widzę Dominikę. Nie mogę bez niej wytrzymać. Zerwałem z nią tylko i wyłącznie przez fanki , które nie dawały jej żyć. Budzę się obok Eleonor i czuję obrzydzenie. Ona mnie zdradza. Mam na to dowody. 
Wszędzie widzę Dominikę. Wszędzie!!! Zaczepiam jakieś dziewczyny na ulicy , ponieważ myślę że to ona. Kiedyś kiedy musiałem wyjść na spacer z Szczek-Szczekiem zauważyłem dziewczynę. Blondynkę z bandanką na głowie. Wiedziałem że to ona. Szczek to wyczuł. Zerwał się ze smyczy i pobiegł w jej stronę. To była ona , na pewno. Ucieszyła się na widok jej ukochanego psiaka ale na mój nie bardzo. Zaszkliły jej się oczy i uciekła. Nawet nie goniłem jej. Złapałem Szczeka i wróciłem do domu. Wiedziałem że Eleonor będzie tam ze swoim kochankiem. Akurat siedzieli na kanapie i całowali się. Usiadłem koło nich jakby nigdy nic. Nawet mnie nie zauważyli.
- Część skarbie! - powiedziałem
- Lou! Kotku co ty tu robisz?! Miałeś być gdzieś...- zaczęła myśleć
- Ja chciałem ci tylko powiedzieć , że walizka jest na górze w szafce na korytarzu jakbyś mogła to spakuj się w jakieś 30 minut i wyjdź z domu i nie wracaj.
- Ale Misiaczku co...czemu ty tak mówisz...
- Nie udawaj słodkiej idiotki dobrze? Wyjdź !!
- Dobrze jak chcesz ale będziesz tego żałował !!!!
__________________________________________________________________________________

Proszę komentujcie!!!! 

środa, 9 maja 2012

Sześć

*Z perspektywy Ady*
Mój Skarb siedział załamany na kanapie. Nie wiedziałam o co chodzi więc od razu zapytałam go.
- Kotek co się stało? - powiedziałam 
- No wiesz ten dureń Siva cały czas wypisuje do ciebie i do mnie na twitterze , a co najgorsze on cały czas siedzi pod naszym domem , a co jeszcze gorsze będzie na gali!!
- Oj Misiu przecież ty wiesz że nie musisz się o mnie martwić. A jeżeli chodzi o tt to bym się nie martwiła. 
- Ale fanki zaczynają pisać , że mnie zdradzasz a to nieprawda. - Tak zakończyła się nasza rozmowa ponieważ musiałam wyjść ze Szczek-Szczekiem. Dziwacznie nazwałyśmy psa ale musiałyśmy to zrobić. Wpadło nam to podczas gry w simsy. Poszłam przejść się po okolicach naszego domu. Czułam , że ktoś idzie za mną. Niestety szedł. Był to Siva.
- Hej Ada zaczekaj!! - zaczął się drzeć. Co on ode mnie chciał.
- Co chcesz?? - powiedziałam
- Chciałbym cię przeprosić za moje zachowanie.
- No i prawidłowo.
- Wiesz jesteś niezłą laską i nie mogłem się oprzeć. Teraz nie mogę się oprzeć- powiedział po czym poruszył znacząco brwiami. Zbliżył się i znowu klepną mnie w tyłek. Ja odruchowo walnęłam go w twarz z pięści. Zaczęła lecieć u krew z nosa. Wtedy już nieźle się wściekł. Szczek-Szczek wyczuł jego zamiary i ugryzł go w nogę.
- Już ja cię nauczę pokory zobaczysz będziesz moja ! Oddasz mi się!! - biegł za mną i krzyczał te słowa. a zadzwoniłam po Nialla. Tan błyskawicznie zaczął mnie szukać. Siva nie mógł mnie dogonić. Byłam bardzo szybka , ale niestety upadłam i dorwał mnie. Zaczął szarpać mnie za bluzkę i obmacywać. Próbowałam się wyrwać , ale nie miałam siły. Nagle Szczek- Szczek rzucił się na Sivę. Przewrócił go i uciekł. Ja w tym czasie mogłam uciec. Biegnąc wpadłam na kogoś. Mówiąc kogoś chodziło mi konkretnie o Nialla. Gdy zobaczył jak wyglądałam od razu pobiegł szukać tego idioty. Próbowałam go zatrzymać ale nie udało mi się to. Nie chciałam żeby coś mu się stało. Upadłam na ziemię i płakałam. Zobaczyła mnie reszta. Szukali mnie. Powiedzieli że Niall jest w szpitalu na izbie przyjęć....
*Z perspektywy Oli*
Dostaliśmy wiadomość że Niall jest w szpitalu a Ada jest gdzie nie wiadomo gdzie. Nie odbierała telefonu. Od razu popędziliśmy jej szukać. Przeszliśmy całą naszą ulicę kiedy Zayn zauważył Szczek-Szczeka. On dopiero pomógł nam znaleźć Adriannę. Powiedzieliśmy gdzie jest Niall. Ona szybko popędziła do domu aby się ogarnąć i wziąć parę rzeczy. Ubrała się szybko w to. Potem pojechaliśmy do szpitala. Tam Ada szybko wpadła do Nialla z torbą pełną jedzenia. Jemu aż się oczy zaświeciły. Miał parę siniaków na twarzy. Ale to nie było nic poważnego. Tak samo było z Sivą. Niestety na tt już fanki wiedziały co się stało i już od przynajmniej godziny beształy Adę. Niall mógł już wracać do domu. Pod szpitalem było już pełno fanek. Musieliśmy niestety wyjść głównymi drzwiami. 
*Z perspektywy Ady*
Strasznie bałam się wyjść. Fanki nienawidziły mnie za to że Niall został pobity przeze mnie. Tak samo fanki Sivy. To dla mnie bił się a ja  odrzuciłam go. W sumie to dobrze. Nadszedł czas wyszliśmy. Gdy zobaczyły mnie fanki szczególnie te psychofanki zaczęły mnie wyzywać. Nawet jedna podleciała i przywaliła mi w twarz. Po tym od razu spojrzała na Nialla. Ten tylko skarcił ją wzrokiem. Potem parę mnie wyszarpało za włosy. Ja szybko wsiadłam do samochodu a Niall powiedział im parę słów po czym one ucichły jakby je zatkało. Nie wiedziałam o co chodzi ale powiedziałam sobie jutro będzie lepiej. Założyłam moją piżamkę. Szybko usnęłam.

poniedziałek, 7 maja 2012

Pięć

*Z perspektywy Ady*
Wchodząc do klubu zobaczyłam wiele gwiazd. Byli tam między innymi The Wanted. Nie dało się ich nie zauważyć ponieważ cały czas ściągali z bara chłopców. Najgorsze było to że Siva cały czas się do mnie dobierał. Cały czas gwizdał na mnie i klepał mnie po tyłku. Za każdym razem oczywiście dostał w policzek ode mnie a Niall mu poprawiał. Chyba mu się podobało walenie po ryjcu bo klepał mnie już ponad 12 razy. Horan dzisiejszego wieczoru nic nie pił. Bał się że coś złego się stanie. Jakby miał przeczucie. Poprosił mnie żebym brała kogoś jak idę do toalety. Obiecałam mu to ale raz zapomniałam. Przyuważył to ten czub Siva i polazł za mną. Złapał mnie w pasie i zaczął wkładać rękę pod bluzkę. Próbowałam się wyrwać ale był silny. Za silny. Zaczęłam się drzeć. Do łazienki wpadł jak poparzony Niall wraz z Hazzą i Madzią. Zaraz dołączyła reszta. Horan był wściekły. Nie mógł się opanować. Lou Harry i Liam go trzymali Zayn wyprowadził na zewnątrz Sive i z nim chwilę został. Potem wrócił nie źle zdenerwowany. Dziewczyny w tym czasie pomagały mi się opanować. Nie mogłam powstrzymać łez. Wróciliśmy do domu bardzo wcześnie. Nie mogłam wytrzymać. Niall całą  noc mnie uspokajał. Nie umiałam powstrzymać łez. W końcu z przemęczenia usnęłam.
*Z perspektywy Klaudii*
Następnego dnia postanowiłyśmy z dziewczynami pójść do sklepów. Musiałyśmy coś kupić a jaszcze dzisiaj było pełno przecen. Ubrałam się w to  Ada założyła to Dominika to a Madzie w to. Postanowiłyśmy zakupić coś na galę. Tak galę która miała się odbyć dziś rano. Wszystkie dowiedziałyśmy się dopiero dzisiaj. Niestety Ola z nami nie poszła ponieważ iż że Zayn zabrał ją na zakupy. Wszystkie ruszyłyśmy. Po paru godzinach szukania wybrałyśmy ubrania. Ja zakupiłam to Dominika to Madzia to a Ada to. Wróciliśmy do domu i zastaliśmy załamanego Horana , który powiedział.....