* Z perspektywy Dominiki*
W godzinę byliśmy gotowi. Założyłam to.Zeszliśmy na dół. Tata siedział na krzesełku zdenerwowany i czekał.
- Daddy co się stało?? - zapytałam
- Nic nic tylko goście się spóźniają.
- Spoko to może zadzwonimy???
- Wiesz już dawno to robiłem mają wyłączone komórki. Ale za parę minut powinni być - w tym właśnie momencie zadzwonił dzwonek do drzwi tata poszedł otworzyć - o wilku mowa. - do salonu weszły dziewczyny bez chłopców. Myślałam że one przybędą z nimi a tu guzik prawda.. Madzia była ubrana w to Ada w to Klaudia w to a Ola w to. Tata nawet nie dał nam pogadać w domu. Od razu kazał wsiadać do samochodu. Zastanawiała mnie jedna rzecz. Gdzie jest mama ?? Nie chciałam zadawać zbędnych pytań. Po władowaniu się do samochodu czekaliśmy jeszcze parę minut na tatę który poszedł po coś do picia. Po jego przyjściu ruszyliśmy. Celem naszej podróży była działka moich rodziców w Wąchocku. PO 15 minutach byliśmy na miejscu. Okazało się że chłopcy już tam są. Mieliśmy spędzić tam parę dni pod namiotami. Dlatego chłopcy nie przyjechali z dziewczynami. Musieli pomóc z rozbijaniem namiotów i z naszykowaniem smakołyków. Dzisiaj miał się odbyć grill jutro zawody w łowieniu ryb. Drużyny mieli wybrać dzisiaj przy jedzeniu. Mama Ady zaczęła piec kiełbaski szaszłyki i kaszankę. Mamy i babcia usiadły przy stole z panami a my jako młodzież zaczęliśmy biegać jak wariaci. Uciekałam przed Lou. On nieźle był już wstawiony. Biegałam wokół naszej działki ale w końcu złapał mnie za domem. Zaczął całować i ściągać koszulkę. Powiedziałam że jest za wcześnie i uciekłam i znowu zaczęła się gonitwa. Koło 12 kiedy wszyscy już spali oprócz "młodych" zaprowadziłam go do hali. A tam...zaczęliśmy się bawić. Oboje byliśmy już wstawieni i nie bardzo wiedzieliśmy co robimy. Ale trudno. Szybko zdarliśmy siebie ciuchy. Lou szybko wszedł we mnie. Całą noc spędziliśmy na jęczeniu reszta dołączyła do nas. Współczuję wszystkim którzy to słyszeli. Ta noc była niesamowita. Zawsze chciałam to zrobić z odpowiednim facetem i dzisiaj to zrobiłam. To doświadczenie będą bardzo miło wspominać.
- Daddy co się stało?? - zapytałam
- Nic nic tylko goście się spóźniają.
- Spoko to może zadzwonimy???
- Wiesz już dawno to robiłem mają wyłączone komórki. Ale za parę minut powinni być - w tym właśnie momencie zadzwonił dzwonek do drzwi tata poszedł otworzyć - o wilku mowa. - do salonu weszły dziewczyny bez chłopców. Myślałam że one przybędą z nimi a tu guzik prawda.. Madzia była ubrana w to Ada w to Klaudia w to a Ola w to. Tata nawet nie dał nam pogadać w domu. Od razu kazał wsiadać do samochodu. Zastanawiała mnie jedna rzecz. Gdzie jest mama ?? Nie chciałam zadawać zbędnych pytań. Po władowaniu się do samochodu czekaliśmy jeszcze parę minut na tatę który poszedł po coś do picia. Po jego przyjściu ruszyliśmy. Celem naszej podróży była działka moich rodziców w Wąchocku. PO 15 minutach byliśmy na miejscu. Okazało się że chłopcy już tam są. Mieliśmy spędzić tam parę dni pod namiotami. Dlatego chłopcy nie przyjechali z dziewczynami. Musieli pomóc z rozbijaniem namiotów i z naszykowaniem smakołyków. Dzisiaj miał się odbyć grill jutro zawody w łowieniu ryb. Drużyny mieli wybrać dzisiaj przy jedzeniu. Mama Ady zaczęła piec kiełbaski szaszłyki i kaszankę. Mamy i babcia usiadły przy stole z panami a my jako młodzież zaczęliśmy biegać jak wariaci. Uciekałam przed Lou. On nieźle był już wstawiony. Biegałam wokół naszej działki ale w końcu złapał mnie za domem. Zaczął całować i ściągać koszulkę. Powiedziałam że jest za wcześnie i uciekłam i znowu zaczęła się gonitwa. Koło 12 kiedy wszyscy już spali oprócz "młodych" zaprowadziłam go do hali. A tam...zaczęliśmy się bawić. Oboje byliśmy już wstawieni i nie bardzo wiedzieliśmy co robimy. Ale trudno. Szybko zdarliśmy siebie ciuchy. Lou szybko wszedł we mnie. Całą noc spędziliśmy na jęczeniu reszta dołączyła do nas. Współczuję wszystkim którzy to słyszeli. Ta noc była niesamowita. Zawsze chciałam to zrobić z odpowiednim facetem i dzisiaj to zrobiłam. To doświadczenie będą bardzo miło wspominać.
*Z perspektywy Ady*
Rano po zabawie z Niallem poszłam się umyć. Nie bardzo chciałam rozmawiać z rodzicami po tym co słyszeli nie miałam odwagi spojrzeć im w oczy. Dzisiaj od godziny 12 miały trwać zawody w łowieniu ryb. Niall i Oskar byli w jednej drużynie , Zayn był z tatą Oli w drużynie , Harry i Kuba byli razem Liam i Stefan tworzyli kolejną grupę a ostatnią Louis i Michał. Zaczęła się rywalizacja. My oczywiście kibicowałyśmy im z całych sił. Pod koniec dnia w końcu mogliśmy stwierdzić kto wygrał. Wygrali niestety Liam i dziadek Klaudii. Złowili dwa razy więcej ryb niż chłopcy. Tata Dominiki oczywiście ochrzanił Lou za jego brak umiejętności w łowieniu ryb. Tak całe dwa tygodnie spędziliśmy z rodziną w Polsce. Nadszedł dzień wyjazdu. Nasi rodzice polubili chłopców nawet tata Dominiki zaczął go tolerować. Po spakowaniu i pożegnaniu z rodzicami pojechaliśmy na lotnisko. Odprawa minęła szybko lot i jazda do domu też. Oczywiście pod domem jak zawsze Śliwa i reszta. Nawet nie zwracaliśmy na nich uwagi. Po prostu weszliśmy do domu i szybko poszliśmy spać. Rano poszłam do sklepu. Chciałam kupić jakieś pieczywo i masło oraz ser. Oczywiście napotkałam fanki. Porozmawiałam chwilę z nimi i poszłam do kasy. Tam ktoś mnie zaczepił. To był mój brat cioteczny Matt. Jak zawsze przytuliłam się do niego i dałam buziaka w policzek. Potem odprowadził mnie do domu. Opowiedział mi jak się znalazł w Londynie. Przyjechał tutaj na studia. Weszłam do domu i zobaczyłam jak Niall siedzi w koncie i płacze.
- Kotek co się stało...
_________________________________________________________
Może jak skończyłam na takim momencie to będziecie komentować.
BŁAGAM NAPISZ SZYBKO CO DALEJ PROSZEEEEE
OdpowiedzUsuń