* Z perspektywy Klaudii*
Szłam i szłam wyznaczoną drogą. Na jej końcu był staw który został obsypany płatkami róż. Znajdowała się tam łódka. Brakowało mi jednej osoby. Gdzie był Liam. Tak się zastanawiałam po czym zaczęłam się a nim rozglądać. Stał pod drzewem i szykował jakiś koszyk z jedzeniem. Pewnie przyszyłam za wcześnie. Podeszłam do niego i przytuliłam go od tyłu. Ten odwrócił się do mnie i pocałował w czoło. Wzięliśmy koszyk i poszliśmy w stronę stawu. Liam pomógł mi wejść do łódki i razem odpłynęliśmy od brzegu. Tam cały czas rozmawialiśmy.
- Klaudio
- Co
- Czy umiesz pływać??? - nie zdążyłam odpowiedzieć ponieważ Liam wrzucił mnie do wody.
- Liam Liam nie umiem pływać - on oczywiście skoczył za mną do wody a a w tym czasie zanurkowałam i odpłynęłam trochę dalej. Obserwowałam jego rozpaczliwe pływanie i szukanie mnie. Cały czas krzyczał moje imię. Postanowiła już nie być złośliwa i podpłynęłam do niego.
- O Boże Klaudia ty żyjesz jak się cieszę że żyjesz. Wiesz jak się bałem. A tak poza tym to myślałem , że pływać nie umiesz! Jak mogłaś się tak zachować!
- Jak ja mogłam?! Przecież to ty mnie do wody wrzuciłeś nie myśląc że ja mogę naprawdę nie umieć pływać. A teraz mi pomóż muszę z powrotem wejść na łódkę.
- Sama wejdź!
- Przecież sama z niej nie wyskoczyłam tylko ty to zrobiłeś a więc teraz pomagaj
- No dobra ale tylko ten jeden raz. - pomógł mi wejść z powrotem do tej łódki i tam wtuleni w siebie usnęliśmy. To była najciekawsza niespodzianka jak mogła być.
*Z perspektywy Oli*
Płatki róż doprowadziły mnie do lasu. Bardzo ciemnego lasu. Nie byłam pewna czy iść dalej czy nie. Ale odważyła się i ruszyłam dalszym szlakiem. Doprowadził mnie do wielkiej polany w środku tego lasu. Stało tam jedno drzewo oświetlone lampkami. Były tam rozłożone dwa leżaki. Pewnym krokiem ruszyłam ku leżakom. Usiadłam na jednym a właściwie rozłożyła się jakbym była u siebie. Czekałam aż się coś wydarzy. Nagle z lasu wyłoniła się ciemna postać. Lekko się wystraszyłam ale potem zorientowałam się że to Zayn. Niósł ze sobą jakiś koszyk i stolik.
- Skarbie co tak wcześnie. Myślałem że zanim dojdziesz to wszystko będzie gotowe.
- To się pomyliłeś. Co mamy w dzisiejszym menu??
- Tzw kanapki wiosenne. Wiesz pełno pysznych warzyw i ser lub szynka.
- Tzw kanapki wiosenne. Wiesz pełno pysznych warzyw i ser lub szynka.
- Brzmi smakowicie. To jak zaczynamy
- Oczywiście. Pierwszym punktem na dziś jest zjedzenie wspólnej kolacji.
- Okej to zaczynamy. - zaczęliśmy jeść. Nie wstydziłam się jeść przy nim. Chyba go to zdziwiło bo gdy kończyłam jeść 4 kanapkę zaczął od pytania
- Jesteś inna niż moje byłe
- To znaczy?
- Jesteś sobą. Wszystkie udawały kimś kim nigdy nie były. A nawet wstydziły się przy mnie eść bo się na przykład mogły ubrudzić. Ty taka nie jesteś. Nie czujesz skrępowania.
- Dziękuję. To co teraz??
- Wiesz możemy położyć się na leżakach albo trawie i pooglądać gwiazdy.
- Zapowiada się ciekawie. To co kładziemy się ??
- Tak - zaczęliśmy oglądać. Wymyślaliśmy najróżniejsze gwiazdozbiory. Potem szybko usnęliśmy. Takie niespodzianki mogłyby być częściej.
*Z perspektywy Dominiki*
Rano obudziłam się w moim łóżku. Było bardzo wcześnie więc postanowiłam wbić na kompa. Weszłam na moje gg i zauważyłam że mój pokręcony tata jest na gadu-gadu. Szybko napisałam do niego. Jak nigdy zaczął rozmowę poważnie. Napisał że ktoś chce kupić moje i dziewczyn mieszkanie. Zapytałam się za ile. Była to dość spora sumka. Mieszkanie bez mebli za tyle pieniędzy to był szok. Napisałam mu że pogadam z dziewczynami i najprawdopodobniej sprzedamy je. Potem zeszłam do kuchni po soczek. Zaraz przyleciał na dół Louis
- Czemu uciekłaś
- Bo zachciało mi się pić.
- Tak tak jasne a może zachciało ci się jeść
- Nie chce mi się pić
- Na pewno zeszłaś tutaj perfidnie zjeść moje marchewki
- Co
- Tak najpierw spędzamy świetny wieczór razem a potem ty tak po prostu mnie okradasz ! - potem zaczął się śmiać. Widać było że uż nie może wytrzymać krzyczenia na mnie. Po prostu nudziło mu się na górze i zszedł tutaj porozmawiać ze mną. Wymyślił sobie że kradnę mu marchewki tak dla zabawy. Trudno mniejsza o to. Potem usiadłam z Lou na kanapie i czekałam na dziewczyny. Koło 12 zeszła Madzia a Ada pojawiła się 30 minut po niej. Potem powiedziałam im to co przekazał mi mój tata. Zgodziły się tylko musiałyśmy poprosić tatę aby dostarczył nam nasze instrumenty które zostały w tym mieszkaniu. Z tym chyba nie będzie problemów. Potem wszyscy zasiedliśmy do śniadania. Poszłam się ogarnąć do łazienki. To samo zrobiły dziewczyny. Założyłam to. Madzia ubrała to Ada to a Ola to. Potem wszyscy zasiedliśmy do oglądania telewizji. Nie było z nami Klaudii i Liama. Ciekawe co teraz robią. Po godzinie 14 dostałam sms-a od Klaudii
Przekazałam tego sms-a chłopcom i wyruszyliśmy na poszukiwania nasze dwójki."Potrzebujemy pomocy. Nie wiem gdzie konkretnie jesteśmy. Wiem tylko że jest to gdzieś na obrzeżach Londynu. Chłopcy powinni wiedzieć gdzie to jest tak mniej więcej. Sprężajcie się proszę."
_______________________________________________
Liczę na komentarze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz