sobota, 30 czerwca 2012

Dziewiętnaście - THE END??

* Z perspektywy Ady*
Termin mojego ślubu z Niallem jest już wyznaczony. Ta wspaniała uroczystość przypada na 25 grudnia. A więc to już jutro. Wszyscy goście są już w Starachowicach. O tym ślubie jest głośno. Piszą o nas w gazetach i trąbią o tym w telewizji i radiu. Mam aż 4 druhne. Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia. Sala przystrojona. Teraz potrzebuję snu. Muszę wcześnie rano wstać bo się ze wszystkim nie wyrobię. 
Rano.
Miałam określony plan na ten ważny dzień:
1. Naszykować się
2. Stać się żoną Nialla , bez stresu
3. Dobrze się bawić.
Takie proste trzy punkty. Zacznijmy od punktu pierwszego. Najpierw fryzura , buty suknia. Byłam gotowa. Teraz tylko musiałam czekać na mojego księcia , który podjedzie swoim pięknym powozem. Dosłownie przyjedzie po mnie powozem a właściwie karocą. Moje druhne były gotowe i czekały już na miejscu. Na moim ślubie druhne nie będą tak samo wyglądały. Dominika była ubrana w to Klaudia w to Madzia w to Ola w to. Niall już przybył po mnie.  Razem ruszyliśmy do kościoła. Pod ołtarz zaprowadził mnie mój tata. W końcu duchowny wypowiedział słowa , które najbardziej się dla mnie liczyły :
- Czy ty Adrianno bierzesz sobie tego Nialla Horana za męża , będziesz go kochać , szanować i być przy nim w zdrowiu i chorobie w smutku i szczęściu puki śmierć was nie rozłączy??
- Tak
- Czy ty Niallu bierzesz sobie oto tą Adriannę Różańską za żonę , będziesz ją kochać , szanować i być przy niej w zdrowiu i chorobie w smutku i szczęściu puki śmierć was nie rozłączy??
- Tak
- A więc ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się pocałować - powiedział ksiądz a ja i Niall rozpłynęliśmy się w namiętnych pocałunkach. Nadszedł czas na wesele!!!! W szybkim tempie dotarliśmy na salę. Najpierw obiad potem tańce i tak cały czas. W pewnym momencie przed oczami mignęli mi Lou i Eleanor??
* Z perspektywy Dominiki*
W pewnym momencie Lou wbiegł na scenę. Ciekawa byłam co on chce takiego powiedzieć.
- Uwaga!!!! Chciałbym zaśpiewać piosenkę. Dedykuję ją parze młodej i osobie , którą naprawdę kocham - Eleanor - mnie zatkało. Patrzył się na mnie  takim triumfalnym uśmiechem. Wyszłam z imprezy. Zadzwoniłam do Nicka. W mgnieniu oka przyjechał po mnie. Opowiedziałam mu co się stało.
- Nie był ciebie wart. - powiedział , w jego głosie było słychać nutkę przygnębienia.
- Taaaa. Co się stało.
- A co miało się stać?
- Nie wiem?
- Nic się nie stało
- Bo ci uwierzę. Przecież słyszę. Jesteś przygnębiony. Jakiś taki smutny.
- Dobra powiem ci. moja dziewczyna zerwała ze mną. Wolała innego. 
- To jesteśmy w podobnej sytuacji. - powiedziałam. Nick odwiózł mnie do domu.
*Parę miesięcy później*
Przez te parę miesięcy ja i Nick zbliżyliśmy się do siebie. Jesteśmy parą. Mieszkamy razem w Londynie. Od czasu do czasu spotykam się z dziewczynami.  Co się jeszcze u mnie zmieniło?? Jestem w ciąży. Koniec 7 miesiąca. Najgorsze jest to , że ojcem mojego dziecka jest Louis. Próbowałam mu o tym powiedzieć ale za każdym rzem zbywała mnie El.
Dzisiaj miałam przyjść odwiedzić Nialla Hazzę Liama Zayna Madzię Olę Klaudię i Adę. Oni nadal mieszkali z Louisem więc była dość duża możliwość naszego spotkania. Tak poza tym to chłopcy dowiedzą się , że jestem w ciąży. Jestem ciekawa ich reakcji. Po umyciu i wykonaniu innych porannych czynności ubrałam się w to i ruszyłam w stronę domu moich przyjaciół. Otworzyła mi Ada. Coś mi tutaj nie pasowało. Zaraz , zaraz Ada jest w ciąży??. To chyba początek 7 miesiąca. 
- Jesteś w ciąży? - to były pierwsze słowa które powiedziałam
- Jesteś w ciąży? - a także pierwsze które usłyszałam. Wypowiedział je Lou. Stała za nim Eleonor - widzę , że ty i twój facet nie próżnowaliście. - powiedział z nutką zazdrości??
- Louis...
- Nic nie mów nie chce mi się z tobą gadać - w tym momencie straciłam cierpliwość
- Louis tak czy siak muszę ci coś powiedzieć!! - krzyknęłam
- Nie słyszałaś co powiedział???? - powiedziałam Eleanor
- Cicho siedź. Louis to twoje dziecko!!!!!!! - krzyknęłam najmocniej jak potrafiłam
- Ale jak to możliwe??
- Normalnie
- To znaczy , że to - powiedział wskazując na mój brzuch - zrobiliśmy kiedy byliśmy jeszcze razem?
- To nie jest "to" tylko dziecko!! - Powiedziałam wchodząc do salonu gdzie wszyscy na mnie czekali. 
- A ty  gdzie się wybierasz?? Ktoś ci pozwolił wejść?? - powiedziała Elka zastawiając mi drogę.
-Ona została tutaj zaproszona. - powiedziała Madzia , która podeszła i zaprowadziła mnie do salonu. 
- Ale może mi i Lou nie podoba się , że ona tutaj jest - powiedziała oburzona
- Nie musisz przebywać w jej towarzystwie - powiedział Niall. Ona wreszcie się uciszyła i posła na górę. Ku mojemu zaskoczeniu Lou został na dole i normalnie ze mną rozmawiał. W pewnym momencie złapały mnie skurcze. Stawały się coraz silniejsze i częstsze. To oznaczało , że
- Kochani ja chyba rodzę - powiedziałam
- Wstawaj jedziemy do szpitala - powiedział jak zawsze opanowany Liam. Louis zaczął latać i drzeć się , że będzie ojcem. W końcu władowałam się do samochodu i ruszyliśmy. 
Urodziły mi się bliźniaki Andy i Adam. Liam i Ada zostali chrzestnymi Andiego , a Klaudia i Harry Adama. Niestety Nick odszedł ode mnie , ponieważ nie umiał przeżyć tego , że mam dzieci , które nie należą do niego. Życie toczy się dalej. Lou zerwał z Eleanor i próbuje mnie odzyskać , ale nie uda mu się to. Wystarczająco mnie zranił. Jednego trzeba mu pogratulować : jest świetnym ojcem. Chłopcy go strasznie kochają. 

piątek, 15 czerwca 2012

Osiemnaście

*Z perspektywy Dominiki*
- Dlaczego mi to zrobiłeś? Dlaczego całowałeś się z tą blondynką? - zaczęłam
- Na pewno chcesz wiedzieć dlaczego to zrobiłem ??
- Tak
- Otóż gdy zobaczyłem jak ty tańczysz z Nathanem to ... to bałem się że mnie zostawisz ...
- I właśnie wtedy musiałeś ją pocałować!! Przecież to się nawet kupy nie trzyma - wcięłam mu się w zdanie
- Nie przerywaj mi dobrze - powiedział a ja pokiwałam twierdząco głową - a więc ta blondynka pokazała mi filmik jak całowałaś się z Nathanem
- I ty jej uwierzyłeś ?? Boże człowieku gdybym ja miała wierzyć w wszystkie "dowody" zdrady to po pierwszym dniu naszego chodzenia rozeszlibyśmy się
- Ale ja się bałem ja...ja nie wiem co we mnie wstąpiło
- Rozumiem cię ale to ostatnia taka akcja okey??
- Taaak
- A teraz wróćmy do reszty. Jutro przecież jesteśmy tu ostatni dzień. Musimy go jakoś wykorzystać - powiedziałam poruszając znacząco brwiami. Lou posłał mi figlarny uśmieszek a ja przygryzłam wargę. Razem poszliśmy do pobliskiego hotelu. Tam wynajęliśmy pokój. Gdy weszliśmy do pokoju Lou delikatnie popchnął mnie na łóżko. Ja lekko rozpięłam jego koszulkę. Potem ją ściągnęłam a on zabierał się za rozpinanie mojej sukienki. Po niedługim czasie leżeliśmy nago...
*Z perspektywy Ady*
Ale ten czas w Australii szybko minął. Niedawno tutaj przybyłam a dzisiaj po południu wylatuję. Szkoda było mi opuszczać ten kraj ale nie mogłam się doczekać aż wrócę do domu. Kochany Londyn czekała a tam spędzanie czasu z przyjaciółmi. Biegałam po pokoju hotelowym w same bieliźnie pakując się. Niall cały czas paczał się na mnie tak jak na coś do schrupania. Mogłam się tylko domyślać co ten dureń sobie wyobrażał. 
W końcu byłam gotowa do wyjazdu. Teraz zostało mi się tylko umyć i ogarnąć trochę pokój w którym przez cały pobyt w Australii mieszkałam. Poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i ubrałem się w ten zestaw. Potem kazałam się sprężać Niallowi. Za jakieś 45 minut musieliśmy wychodzić. Ten szybko się naszykował. Jak nigdy. Na dole czekała Dominika ubrana w to Madzia ubrana w to Klaudia ubrana w to i Ola ubrana w to. Wszyscy czekali na nas. Potem razem władowaliśmy się do vana i wyruszyliśmy na lotnisko. Po 37 minutach byliśmy na miejscu. Odprawa zaczynała się za 3 minuty. W samolocie poznałam chłopaka. Wydawał się miły , ale nie byłam do niego przekonana. Starał się ze mną flirtować. Był strasznie nachalny. Najgorsze było to że Niall nie mógł na jego prymitywne teksty zareagować bo w najlepsze sobie spał. Po wylądowaniu na lotnisku w Londynie okazał się że spadł śnieg. Prawie zapomniałam za parę tygodni święta. To było oczywiste że jedziemy wszyscy razem do Polski. Z dziewczynami postanowiłyśmy uświadomić o naszych planach chłopców dopiero następnego dnia po powrocie. Na razie wszyscy musieliśmy odpocząć.
_________________________________________________________________________
Ten rozdział jest krótki i nudny ale niestety usiałam taki zrobić ponieważ musiałam jakoś wprowadzić was do następnych wydarzeń.

piątek, 8 czerwca 2012

Siedemnaście cz2

* Z perspektywy Madzi*
Louis strasznie mnie zdenerwował. Ale nie  pora teraz lać wody na ten temat. Tylko chłopcy rozmawiają z tym dupkiem. zostały 2 tygodnie do koncertu w Melbourne. Louis stał się smutny i przygnębiony. Ja mam to szczerze gdzieś. Pewnego dnia on zniknął. Jakby nigdy nic gdzieś sobie pojechał. Nie dawał znaku życia. Harry strasznie się martwił. Ja tylko podejrzewałam gdzie on jest. Nic nie mówiłam bo nie miałam pewności. Dzisiaj znowu poszliśmy na imprezkę. Ja ubrałam się w to Klaudia w to Ada w to i Ola w to. Na imprezie było dość tłoczno więc rozdzieliliśmy się. Poszłyśmy z Harrym potańczyć. Niestety przybłąkał się do nas jakiś chłopak. Harry próbował go "przepędzić" ale tamten poprosił go do tańca.Mnie i jego wtedy zamurowało. Potem nie mogłam opanować śmiechu. Ledwo co stałam. Poszłam z Harrym napić się wody. Nie chcieliśmy pić alkoholu. Ta nasza przybłęda pociekła ca nami. Usiadła koło nas i zaczęła "podryw' ale coś mu to nie wychodziło
- Cześć jestem Nick a ty - zwrócił się do Hazzy
- Harry a to jest Madzia - powiedział wskazując na mnie 
- Tak tak super ... A więc Harry skąd pochodzisz - kolejne pytanie
- Wielka Brytania - powiedział zniesmaczony tą sytuacją
- Aha. Ma takie inteligentne pytanie czy wy nie jesteście przypadkiem rodzeństwem - po tym pytaniu wybuchliśmy śmiechem
- Nie a co - powiedziałam ledwo wstrzymując się od śmiechu
- To kim dla siebie jesteście
- Ona jest moją dziewczyną - powiedział Harry
- Coooooo a ja myślałem - powiedział
- Co myślałeś
-  Że jesteś .... 
- Hahaha to źle myślałeś - powiedziałam nie dając mu dokończyć
- To idę poderwać kogoś innego nara - powiedział żegnając się z nami. A ja znowu zaczęłam się śmiać.
*Z perspektywy Lou*
Stałem teraz zdesperowany przed drzwiami do domu Dominiki. Nie było ich. Czekałem tam cały czas. Po godzinie zjawili się wszyscy. Był tam jej tata mama młodsza siostra i ... i jakiś chłopak. W moim sercu coś pękło. Dominika była cała radosna dopóki nie zobaczyła mnie. Spojrzałem na nią potem na chłopaka i zacząłem płakać. Ona stała i patrzyła się na mnie. 
- Louis - wyszeptała
- Tak Louis - powiedział jej tata - super . A moja córka w końcu się z ciebie wyleczyła a ty musiałeś przyjechać. - powiedział
- Ja już idę chciałem tylko ostatni raz spojrzeć na Dominikę. Wiem że po tym co jej zrobiłem nie zasługuję na nią.- powiedziałem po czym zwróciłem się do Dominiki - Żegnaj na zawsze
- Louis nie ! - krzyknęła ale ja wsiadłem do samochodu i tyle mnie widziano. Potem pojechałem na lotnisko. Wróciłem do Australii dzień przed koncertem. Tak długo mnie nie było ale nie mogłem się połapać gdzie są Starachowice. W samolocie wysłałem sms-a Hazzie że wracam i żeby odebrał mnie z lotniska.
* Z perspektywy Dominiki*
Jedyne co widziałam do odjeżdżający samochód Lou. Tata nie miał racji nie wyleczyłam się z niego. Nadal go kochałam i postanowiłam go odzyskać. On pewnie pomyślał że spotykam się z Nickiem ale to tylko przyjaciel posiadający dziewczynę. Nie ważne muszę z nim porozmawiać. Szybko pobiegłam do domu pakować się. Tata próbował za wszelką cenę mnie zatrzymać ale wiedział że mu się nie uda. Poprosiłam Nicka żeby zawiózł mnie na lotnisko. Tak też zrobił. Zakupiłam bilet do Australii i poleciałam. Wylądował na lotnisku w Melbourne. Pojechałam do hotelu. Napisałam do dziewczyn gdzie jestem i że zjawię się na koncercie. 
*NASTĘPNEGO DNIA*
Dziewczyny przyjechały do mnie do hotelu szykować się na koncert. Efekt tych przygotowań bardzo nam się spodobał. Ja byłam ubrana w to Madzia w to Ada w to Klaudia w to a Ola w to. razem pojechałyśmy na halę gdzie za parę minut miał odbyć się koncert. Wszystkie weszłyśmy do garderoby chłopców. Harry Niall Zayn i Liam spojrzeli się w naszą stronę. Dziewczyny pokazały palcem żeby siedzieli cicho. Potem wyszłam z garderoby. Czekałam na odpowiedni moment. Chciałam zrobić wielkie wejście. Po paru minutach stanęłam w progu opierając się o futrynę. Chłopcy zaczęli się szczerzyć a Lou nie wiedział o co chodzi. 
- Panowie o co chodzi - zapytał Lou - czemu patrzycie się gdzieś tam...- powiedział odwracając się w stronę drzwi przy których stałam. Zatkało go nie mógł wykonać żadnego ruchu. Chłopcy popchnęli go w moją stronę. Przytuliłam się do niego i zaczęłam płakać. Moja głowa była wtulona w jego klatkę piersiową. Lekko ja odchylił i złożył na moich ustach subtelny pocałunek. Potem panowie musieli już wychodzić na scenę. Koncert minął dość szybko. Po nim ja i Lou poszliśmy na spacer do parku.
- Dlaczego mi to zrobiłeś? Dlaczego całowałeś się z tą blondynką? - zaczęłam.....
__________________________________________________________________
Chciałabym serdecznie podziękować mojej koleżance za dzisiejsze kreacje. Ado jestem wdzięczna. Proszę komentować :))

czwartek, 7 czerwca 2012

Siedemnaście cz1

*Z perspektywy Dominiki*
Dzisiaj jest koncert chłopców w Sydney. Szykuję się na niego od rana. Nie wiem co na siebie włożyć. Po długim grzebaniu w szafie nadal nie wiedziałam. W końcu do akcji wkroczył Lou. Pogrzebał trochę w moich ciuchach i kosmetykach. Wybrał ten oto zestaw. Potem wyszedł na próbę z chłopcami a my wzięłyśmy się za poważne szykowanie w końcu koncert zaczynał się za jakąś godzinę. Wszystkie wyglądałyśmy rewelacyjnie. Klaudia była ubrana w to Madzia w to Ola to a Ada to Potem  wszystkie ruszyłyśmy na miejsce koncertu. Chłopcy dali świetny występ. Byłam z nich dumna. Potem małe rozdawanie autografów i robienie fotek. Następnie pojechaliśmy na imprezkę. Pełno nowych osób które mogłam poznać. Ale tak jakoś nie dało się z nimi gadać. Nie wiem czy byli tak bardzo pijani czy nie umieli kontaktu nawiązać. W każdym razie poszłam z Lou do baru napić się. Pochłonęliśmy kilka drinków a potem poszliśmy na parkiet. Impreza była świetna dopóki do tańca nie porwał mnie Nathan. Myślałam że da sobie spokój ale myliłam się. Cały czas pierdzielił mi o swojej miłości do mnie. Olałam go i poszłam do Lou który w tym czasie siedział w barze z jakąś blondynką. Nie był aż tak pijany żeby flirtować z inną laską. Szłam zdenerwowana w ich stronę. Lou to zauważył i pocałował ją w usta. Gdy to zobaczyłam szybko uciekłam do hotelu. Nawet nie pofatygował się pójść za mną. Nie rozumiałam go. Przecież nic nie zrobiłam. Zaczęłam pakować moje klamoty i ubrałam się w to. Potem popędziłam na lotnisko i kupiłam bilet do Polski. Lot miałam rano. Tę noc spędziłam w samotności słuchając smutnych piosenek o miłości. Cały czas płakałam. Wbiłam w telefonie na twittera a potem na strony plotkarskie. Było tam pełno zdjęć z Lou i blondynką. Cały czas się całowali i przytulali. Uważałam a mój związek z nim skończony i to definitywnie. Nadeszła godzina odprawy.
- Dominika stój !!! Nie rób tego proszę - usłyszałam głos Lou
- Mogłaby się pani ze mną zamienić miejscem - powiedziałam do babki która była następna do odprawy
- Czemu
- Ponieważ nie chcę rozmawiać z tym gościem - wskazałam na Louisa - bardzo mnie zranił
- No dobrze - powiedziała po czym mnie przepuściła
- Dominika kocham cię!!!! Nie rób mi tego !!!! Proszę nie opuszczaj mnie !!!!  Błagam !!!!! - słyszałam jego rozpaczliwe krzyki. Serce mi się łamało ale byłam uparta. Weszłam pewnym krokiem do samolotu. Lou pewnie widział jak samolot odlatuje. Zadzwoniłam do rodziców. Mój tata znienawidził chłopaka. Rodzice odebrali mnie z lotniska. Potem powiadomiłam dziewczyny gdzie jestem. One nie miały nic mówić Lou o moim miejscu pobytu. Przez najbliższe 4 miesiące miałam zamiar spędzić płacząc w poduszkę.

niedziela, 3 czerwca 2012

Szesnaście

*Z perspektywy Oli*
Po imprezie strasznie bolała mnie głowa. Madzia starając się nas obudzić biegała i krzyczała na nas co było całkowicie bez sensu. Starałam się skupić na jednej rzeczy ale nie wychodziło mi to. Zayn cały czas biegał jak wariat. Cały czas szukał czegoś. Wszystkie ego rzeczy były spakowane. I tak , według mnie , tych jego walizek było za dużo. Przecież jedziemy tylko w trasę na nie całe 2 miesiące po Australii. Właściwie to były bardzie wakacje niż trasa , ponieważ chłopcy mieli zagrać dwa koncerty. Najpierw zawitamy do Sydney potem do Melbourne. Potem znowu w Sydney ale nie na koncert tylko w sprawie wypoczynku. Ja czekałam w kolejce do łazienki. Byłam następna. Starałam się szybko ogarnąć ale coś mi się to nie udawało. Mam nadzieję że mi wybaczą parominutowe opóźnienie. Ubrałam się w to. Potem szybko zeszłam do kuchni i robiłam wszystkim śniadanie. Gdy skończyłam wszyscy już siedzieli gotowi na jedzonko. Dziewczęta świetnie wyglądały. Klaudia założyła to. Dominika to. Madzia to. Ada to. Po zjedzeniu wszyscy władowaliśmy sie do samochodu i ruszyliśmy na lotnisko. Tam jak zawsze rzesza fanek. Chłopcy porobili szybkie zdjęcia i rozdali parę autografów. Potem poszliśmy do odprawy i wylecieliśmy. Lot trwał parę godzin. Cały przespałam. Wylądowaliśmy wieczorem. Potem pojechaliśmy do hotelu. Tam mieliśmy całe piętro zarezerwowane dla siebie. Od następnego dnia chłopcy mieli zająć się próbami z my zwiedzaniem. Oczywiście zdarzyło się tak , że byłyśmy na próbie ale to była rzadkość. Dzisiaj właśnie miałyśmy towarzyszyć chłopcom na próbie. Koło 10 wszyscy zaczęliśmy się szykować. Ja założyłam to. Potem zeszłam na dół na śniadanie. Tam byli już wszyscy i czekali na mnie. Po zjedzeniu poszłam oglądać TV. W salonie byłam sama bo jeszcze dziewczyny były w piżamkach a chłopcy poszli na dwór przewietrzyć się. Po pewnym czasie zeszły na dół Dominika i Ada. Ada była ubrana w to. Dominika w to. Po 15 minutach przyszła Madzia ubrana w to. 2-3 minuty po niej Uradowana Klaudia ubrana w to. Potem usiadłyśmy na balkonie oczekując na chłopców. W pewnym momencie zadzwonił telefon do Klaudii.
* Z perspektywy Klaudii*
Zadzwonił do mnie telefon. 
- Halo? - powiedziałam
- Cześć Kotku - usłyszałam głos Liama
- Cześć czekamy na ws
- Tak wiem zejdźcie na dół tam czekamy na was na parkingu przed hotelem. Tylko proszę  szybkość bo za 30 minut zaczyna się próba a trzeba tam dojechać.
- Ok już zbieramy się- powiedziałam po czym pogoniłam dziewczyny i w parę minut byłyśmy na dole. Po parunastu  minutach byliśmy na miejscu. Zaczęła się próba. Chłopcy zaśpiewali to co mieli zaśpiewać w krótszym czasie niż przewidywali. Miało i  zejść 3 godziny a zeszło 1,5 godziny. Ten czas postanowiliśmy spędzić razem na spacerowaniu po mieście. Pozwiedzaliśmy trochę a potem pociekliśmy na plażę. Tam chłopcy uczyli się serfować a Ada próbowała nauczyć Dominikę pływać. Może w końcu nauczy się. Madzia siedziała ze mną na kocu a Ola dopingowała chłopców. Ja przyglądałam się Dominice. Całkiem nie źle jej szło. Postanowiliśmy siedzieć na plaży aż do zachodu słońca. W pewnym momencie Liam podszedł do mnie. Wziął mnie na ręce. Zaczął iść w stronę wody. Wiedziałam co chce zrobić a przynajmniej tak mi się zdawało. Według moich przemyśleń chciał wrzucić mnie do wody , ale ku mojemu zdziwieniu nie zrobił tego. Postawił mnie na ziemi i wziął za rękę. 
- Teraz pójdziemy sobie na mały spacer po plaży dobrze
- Oczywiście - w ciszy poszliśmy wzdłuż brzegu. Liam cały czas spoglądał na mnie ukradkiem. W jego głowie układał się jakiś chytry plan. Gdy tak sobie szliśmy Liam znowu wziął mnie na ręce i wrzucił mnie do wody. Wiedziałam ze tak będzie. Szybko wstałam i zaczęłam go gonić. On , sierotka jedna , potknął się i upadł na piasek. Niestety ja upadłam na niego. Przez parę minut patrzyliśmy sobie w oczy a potem jego usta zatopiły się w moich w namiętnym pocałunku.
___________________________________________________
Byłoby fajnie gdybyście komentowali  :) Trochę krótki rozdział wiem ale weny nie miałam. 

piątek, 1 czerwca 2012

Piętnaście

* Z perspektywy Dominiki*
Błądziliśmy nad stawem i przepływającą przez niego rzeką. Nigdzie ich nie widzieliśmy . W końcu podzieliliśmy się na grupy. Wtedy mogliśmy szybciej zacząć ich znaleźć. Po długim czasie poszukiwani dostałam sms-a  od Lou. On i Harry znaleźli ich na środku jeziora. Najciekawsze było to że nie mieli wioseł i nie mogli dopłynąć do brzegu. Gdy wszyscy byliśmy na miejscu zobaczyliśmy jak Lou tarza się po ziemi ze śmiechu. Postanowiliśmy doholować łódź do brzegu. To znaczy każdy kto umiał pływać wszedł do wody i podpłynął do łodzi złapał za jej jedna ściankę i zaczął płynąć do brzegu. Ja niestety musiałam zostać ponieważ nie umiem pływać. Czekałam na nich. Potem okryliśmy ich kocami i zaprowadziliśmy do samochodu.
*Z perspektywy Ady*
O moich zaręczynach z Niallem wiedzieli tylko domownicy. Siva cały czas wypisywał do mnie. Raz były to błagania a innym razem groźby typu "jeżeli nie zerwiesz z nim to się powieszę" itd... Wiedziałam że tego nie zrobi. On wyznaje zasadę "jeżeli ja z nią nie będę to nikt nie będzie". tak mi się wydaje. Właśnie dlatego wymyśliłam sprytny plan. Chciałam o nim powiedzieć dzisiaj Niallowi. Poszłam do kuchni w poszukiwaniu mojego skarbu. Robił coś do zjedzenia. Gdy skończył powiedziałam mu że musimy porozmawiać. On też stwierdził że musimy to zrobić. Poszliśmy razem do sypialni.
- Niall - powiedziałam zaczynając - Siva cały czas wysyła mi listy i inne wiadomości. Grozi że się powiesi jeżeli z tobą nie zerwę to popełni samobójstwo. I ja mam plan jak zapobiec temu wszystkiemu
- Mów dalej - powiedział
- Otóż musimy ogłosić całemu światu że jesteśmy zaręczeni. Może wtedy się ogarnie.
- Właśnie o tym chciałem z tobą pogadać.
- Taaak
- Tak i właśnie muszę wykonać jeden telefon. Człowiek do którego teraz będę dzwonić czeka na mój telefon. A teraz włączmy radio - powiedział  uśmiechając się tajemniczo.

"-Witajcie słuchacze - powiedział gościu w radiu - uwaga wiadomość do wszystkich Directioner jeden z waszych idoli zaraz zadzwoni do nas aby coś ogłosić. O już dzwoni. Halo? Słyszysz mnie?
- Tak i to bardzo dokładnie - powiedział Niall rozmawiający z tym gościem przez telefon. Nadal miał ten tajemniczy uśmiech na twarzy.
- To z którym członkiem One Direction mamy zaszczyt  rozmawiać i co nam chciałeś ogłosić.
- A z kim macie rozmawiać. Po głosie nie poznajecie - powiedział Niall ledwo powstrzymując się od śmiechu
- Poznajemy tylko chcieliśmy żebyś się przedstawił - powiedział gościu który zanosił sie od śmiechu. Nie rozumiałam co w tym takiego śmiesznego. - To co chciałeś nam przekazać - powiedział już całkiem poważnie
- Mam wiadomość do wszystkich. - powiedział Niall - Ja już poznałem moją połówkę. Jesteśmy strasznie zakochani i zaręczeni - powiedział podkreślając ostatnie słowo. Ja miałam łzy szczęścia w oczach. Przytuliłam się do niego.
- To kto jest tą szczęściarom
- To Ada
- Pozdrawiamy was serdecznie i życzymy szczęścia. A teraz pozwolisz że zadedykuję wam pewną piosenkę. Teraz specjalnie dla naszych gołąbeczków Ady i Nialla piosenka She's the one Robbie'go Williams'a. - w tym momencie Niall się rozłączył. Razem położyliśmy się na łóżku i słuchaliśmy wybranej piosenki. "

- Dziękuję. Nie wiem co powiedzieć.
- Ciiiiiiiiiii! Nic nie mów idź spać. Jutro będziemy czytać wiele hejtów na twój temat.
- Oj tak musimy się na to przygotować psychicznie.
- Dobranoc
- Dobranoc
* Z perspektywy Madzi*                  
Minął już tydzień od dnia niespodzianki. Chłopcy poprosili dziewczyny o to aby one towarzyszyły im w trasie jako ich dziewczyny. Tylko jedyny Harry nic na ten temat nie mówił. Zaczynam się zastanawiać czemu on tak się zachowuje. Tzn. np Liam poprosił Klaudię o to przy nas. Ja go nie rozumiem. Za dwa dni jadą a on nic. Zobaczymy jak się sprawy potoczą. 
Minęła kolejna doba i nic. Jutro wyjeżdżą. Dziewczyny idą dzisiaj na zakupy. Próbowały mnie na nie namówić ale nie dałam się. Siedziałam na kanapie i oglądałam TV. Nikogo nie było. Harry wyszedł na chwilę do sklepu. Po powrocie do domu podszedł do mnie.
- Czemu nie poszłaś z dziewczynami na zakupy?? - powiedział zdziwiony
- A po co mam iść
- Wiesz czekają na ciebie. A tak ogólnie to musisz ładnie wyglądać na trasie
- Przecież ja nie jadę
- Czemu
- Bo nikt  i nic o tym nie powiedział
- Ja myślałem że to oczywiste że jeżeli ty MOJA DZIEWCZYNA - ostatnie dwa słowa wyraźnie podkreślił - Ja twoja dziewczyna i co w związku z tym - powiedziałam wściekła
- Myślałem że to oczywiste że jedziesz
- Ale dla mnie to oczywiste nie było
- Dobra dobra zbieraj się bo czekają na ciebie
- Już idę dobrze - powiedziałam po czym założyłam butki. Harry klepną mnie w tyłek na do widzenia. Potem pobiegłam do samochodu Lou. On miał nas zawieść do centrum handlowego. Postanowiłyśmy dużo nie kupować. Po jednym zestawie. Ja kupiłam sobie to. Ada to. Klaudia to.Dominika to . Ola to. Po powrocie do domu rozpakowałyśmy się i pociekłyśmy do kuchni. Mieliśmy dużo zapasów jedzenia ze względu na Nialla który pochłaniał wszystko. Postanowiłyśmy to wykorzystać przed jutrzejszym wylotem. Zostawiłyśmy tylko porcję jedzenia na śniadanie w lodówce. Postanowiłyśmy zrobić grilla. Naszykowałyśmy kiełbaski i szaszłyki. Potem zrobiłyśmy górę kanapek z serem. Miały być one usmażone jak grzanki. Potem naszykowałyśmy grilla na ogródku. Potem Ola wpadła na genialny pomysł imprezy bez alkoholu na basenie. Spodobał się nam ten pomysł. Szybko poleciałam na górę przebrać się w strój kąpielowy.  Dziewczyny czekały na dole już przebrane. Ada miała założony taki strój. Dominika taki . Klaudia taki. Ola taki. Teraz pozostało nam czekać na chłopców którzy za niedługo powinni być. Zjawili się około 20. Kazałyśmy się im naszykować. Wszyscy razem zasiedliśmy do kolacji. Potem wszyscy wskoczyliśmy do  wody. Wszyscy oprócz Dominiki która za nią nie przepada. Nie dziwie się. Ona nie umie pływać i kiedyś tonęła. Lou chyba o tum nie wiedział i podbiegł do niej po czym wziął ją na ręce i wskoczył do wody. On powinien czasami myśleć ponieważ tylko on się wynurzył. Zaraz potem zanurkował po naszą sierotkę. Cały wieczór próbował nauczyć ją pływać ale nie umiał tego zrobić. Do niej trzeba było mieć anielską cierpliwość. Niestety Lou nie był w nią zaopatrzony. W końcu zrozumiał że jego wysiłki idę na marnę i  dał sobie spokój. Postanowił cały czas pilnować Dominikę. Natomiast a i Harry cały czas się podtapialiśmy i próbowaliśmy ściągnąć z siebie strój kąpielowy. Tak całą noc. Cały czas bez przerwy. Rano obudziliśmy się cali poobijani ale wyspani. Obudziłam się na Harrym , który znajdował się na leżaku. Wylot mieliśmy koło 15 a była 09. Postanowiłam obudzić resztę.
__________________________________________________________________
Jak się podoba rozdział? Piszcie w komentarzach.

sobota, 26 maja 2012

Czernaście cz. 2

* Z perspektywy Klaudii*
Szłam  i szłam wyznaczoną drogą. Na jej końcu był staw który został obsypany płatkami róż. Znajdowała się tam łódka. Brakowało mi jednej osoby. Gdzie był Liam. Tak się zastanawiałam po czym zaczęłam się a nim rozglądać. Stał pod drzewem i szykował jakiś koszyk z jedzeniem. Pewnie przyszyłam za wcześnie. Podeszłam do niego i przytuliłam go od tyłu. Ten odwrócił się do mnie i pocałował w czoło. Wzięliśmy koszyk i poszliśmy w stronę stawu. Liam pomógł mi wejść do łódki i razem odpłynęliśmy od brzegu. Tam cały czas rozmawialiśmy. 
- Klaudio
- Co
- Czy umiesz pływać??? - nie zdążyłam odpowiedzieć ponieważ Liam wrzucił mnie do wody. 
- Liam Liam nie umiem pływać - on oczywiście skoczył za mną do wody a a w tym czasie zanurkowałam i odpłynęłam trochę dalej. Obserwowałam jego rozpaczliwe pływanie i szukanie mnie. Cały czas krzyczał moje imię. Postanowiła już nie być złośliwa i podpłynęłam do niego.
- O Boże Klaudia ty żyjesz jak się cieszę że żyjesz. Wiesz jak się bałem. A tak poza tym to myślałem , że pływać nie umiesz! Jak mogłaś się tak zachować!
- Jak ja mogłam?! Przecież to ty mnie do wody wrzuciłeś nie myśląc że ja mogę naprawdę nie umieć pływać. A teraz mi pomóż muszę z powrotem wejść na łódkę.
- Sama wejdź!
- Przecież sama z niej nie wyskoczyłam tylko ty to zrobiłeś a więc teraz pomagaj
- No dobra ale tylko ten jeden raz. - pomógł mi wejść z powrotem do tej łódki i tam wtuleni w siebie usnęliśmy. To była najciekawsza niespodzianka jak mogła być.
*Z perspektywy Oli*
Płatki róż doprowadziły mnie do lasu. Bardzo ciemnego lasu. Nie byłam pewna czy iść dalej czy nie. Ale odważyła się i ruszyłam dalszym szlakiem. Doprowadził mnie do wielkiej polany w środku tego lasu. Stało tam jedno drzewo oświetlone lampkami. Były tam rozłożone dwa leżaki. Pewnym krokiem ruszyłam ku leżakom. Usiadłam na jednym a właściwie rozłożyła się jakbym była u siebie. Czekałam aż się coś wydarzy. Nagle z lasu wyłoniła się ciemna postać. Lekko się wystraszyłam ale potem zorientowałam się że to Zayn. Niósł ze sobą jakiś koszyk i stolik. 
- Skarbie co tak wcześnie. Myślałem że zanim dojdziesz to wszystko będzie gotowe. 
- To się pomyliłeś. Co mamy w dzisiejszym menu??
- Tzw kanapki wiosenne. Wiesz pełno pysznych warzyw i ser lub szynka.
- Brzmi smakowicie. To jak zaczynamy
- Oczywiście. Pierwszym punktem na  dziś jest zjedzenie wspólnej kolacji. 
- Okej to zaczynamy. - zaczęliśmy jeść. Nie wstydziłam się jeść przy nim. Chyba go to zdziwiło bo gdy kończyłam jeść 4 kanapkę zaczął od pytania
- Jesteś inna niż moje byłe
- To znaczy?
- Jesteś sobą. Wszystkie udawały kimś kim nigdy nie były. A nawet wstydziły się przy mnie eść bo się na przykład mogły ubrudzić. Ty taka nie jesteś. Nie czujesz skrępowania.
- Dziękuję. To co teraz??
- Wiesz możemy położyć się na leżakach albo trawie i pooglądać gwiazdy. 
- Zapowiada się ciekawie. To co kładziemy się ??
- Tak - zaczęliśmy oglądać. Wymyślaliśmy najróżniejsze gwiazdozbiory. Potem szybko usnęliśmy. Takie niespodzianki mogłyby być częściej.
*Z perspektywy Dominiki*
Rano obudziłam się w moim łóżku. Było bardzo wcześnie więc postanowiłam wbić na kompa. Weszłam na moje gg i zauważyłam że mój pokręcony tata jest na gadu-gadu. Szybko napisałam do niego. Jak nigdy zaczął rozmowę poważnie. Napisał że ktoś chce kupić moje i dziewczyn mieszkanie. Zapytałam się za ile. Była to dość spora sumka. Mieszkanie bez mebli za tyle pieniędzy to był szok. Napisałam mu że pogadam z dziewczynami i najprawdopodobniej sprzedamy je. Potem zeszłam do kuchni po soczek. Zaraz przyleciał na dół Louis
- Czemu uciekłaś 
- Bo zachciało mi się pić. 
- Tak tak jasne a może zachciało ci się jeść
- Nie chce mi się pić
- Na pewno zeszłaś tutaj perfidnie zjeść moje marchewki
- Co
- Tak najpierw spędzamy świetny wieczór razem a potem ty tak po prostu mnie okradasz ! - potem zaczął się śmiać. Widać było że uż nie może wytrzymać krzyczenia na mnie. Po prostu nudziło mu się na górze i zszedł tutaj porozmawiać ze mną. Wymyślił sobie że kradnę mu marchewki tak dla zabawy. Trudno mniejsza o to. Potem usiadłam z Lou na kanapie i czekałam na dziewczyny. Koło 12 zeszła Madzia a Ada pojawiła się 30  minut po niej. Potem powiedziałam im to co przekazał mi mój tata. Zgodziły się tylko musiałyśmy poprosić tatę aby dostarczył nam nasze instrumenty które zostały w tym mieszkaniu. Z tym chyba nie będzie problemów. Potem wszyscy zasiedliśmy do śniadania. Poszłam się ogarnąć do łazienki. To samo zrobiły dziewczyny. Założyłam to. Madzia ubrała to Ada to a Ola to. Potem wszyscy zasiedliśmy do oglądania telewizji. Nie było z nami Klaudii i Liama. Ciekawe co teraz robią. Po godzinie 14 dostałam sms-a od Klaudii
"Potrzebujemy pomocy. Nie wiem gdzie konkretnie jesteśmy. Wiem tylko że jest to gdzieś na obrzeżach Londynu. Chłopcy powinni wiedzieć gdzie to jest tak mniej więcej. Sprężajcie się proszę."
Przekazałam tego sms-a chłopcom i wyruszyliśmy na poszukiwania nasze dwójki.
_______________________________________________
Liczę na komentarze.