piątek, 8 czerwca 2012

Siedemnaście cz2

* Z perspektywy Madzi*
Louis strasznie mnie zdenerwował. Ale nie  pora teraz lać wody na ten temat. Tylko chłopcy rozmawiają z tym dupkiem. zostały 2 tygodnie do koncertu w Melbourne. Louis stał się smutny i przygnębiony. Ja mam to szczerze gdzieś. Pewnego dnia on zniknął. Jakby nigdy nic gdzieś sobie pojechał. Nie dawał znaku życia. Harry strasznie się martwił. Ja tylko podejrzewałam gdzie on jest. Nic nie mówiłam bo nie miałam pewności. Dzisiaj znowu poszliśmy na imprezkę. Ja ubrałam się w to Klaudia w to Ada w to i Ola w to. Na imprezie było dość tłoczno więc rozdzieliliśmy się. Poszłyśmy z Harrym potańczyć. Niestety przybłąkał się do nas jakiś chłopak. Harry próbował go "przepędzić" ale tamten poprosił go do tańca.Mnie i jego wtedy zamurowało. Potem nie mogłam opanować śmiechu. Ledwo co stałam. Poszłam z Harrym napić się wody. Nie chcieliśmy pić alkoholu. Ta nasza przybłęda pociekła ca nami. Usiadła koło nas i zaczęła "podryw' ale coś mu to nie wychodziło
- Cześć jestem Nick a ty - zwrócił się do Hazzy
- Harry a to jest Madzia - powiedział wskazując na mnie 
- Tak tak super ... A więc Harry skąd pochodzisz - kolejne pytanie
- Wielka Brytania - powiedział zniesmaczony tą sytuacją
- Aha. Ma takie inteligentne pytanie czy wy nie jesteście przypadkiem rodzeństwem - po tym pytaniu wybuchliśmy śmiechem
- Nie a co - powiedziałam ledwo wstrzymując się od śmiechu
- To kim dla siebie jesteście
- Ona jest moją dziewczyną - powiedział Harry
- Coooooo a ja myślałem - powiedział
- Co myślałeś
-  Że jesteś .... 
- Hahaha to źle myślałeś - powiedziałam nie dając mu dokończyć
- To idę poderwać kogoś innego nara - powiedział żegnając się z nami. A ja znowu zaczęłam się śmiać.
*Z perspektywy Lou*
Stałem teraz zdesperowany przed drzwiami do domu Dominiki. Nie było ich. Czekałem tam cały czas. Po godzinie zjawili się wszyscy. Był tam jej tata mama młodsza siostra i ... i jakiś chłopak. W moim sercu coś pękło. Dominika była cała radosna dopóki nie zobaczyła mnie. Spojrzałem na nią potem na chłopaka i zacząłem płakać. Ona stała i patrzyła się na mnie. 
- Louis - wyszeptała
- Tak Louis - powiedział jej tata - super . A moja córka w końcu się z ciebie wyleczyła a ty musiałeś przyjechać. - powiedział
- Ja już idę chciałem tylko ostatni raz spojrzeć na Dominikę. Wiem że po tym co jej zrobiłem nie zasługuję na nią.- powiedziałem po czym zwróciłem się do Dominiki - Żegnaj na zawsze
- Louis nie ! - krzyknęła ale ja wsiadłem do samochodu i tyle mnie widziano. Potem pojechałem na lotnisko. Wróciłem do Australii dzień przed koncertem. Tak długo mnie nie było ale nie mogłem się połapać gdzie są Starachowice. W samolocie wysłałem sms-a Hazzie że wracam i żeby odebrał mnie z lotniska.
* Z perspektywy Dominiki*
Jedyne co widziałam do odjeżdżający samochód Lou. Tata nie miał racji nie wyleczyłam się z niego. Nadal go kochałam i postanowiłam go odzyskać. On pewnie pomyślał że spotykam się z Nickiem ale to tylko przyjaciel posiadający dziewczynę. Nie ważne muszę z nim porozmawiać. Szybko pobiegłam do domu pakować się. Tata próbował za wszelką cenę mnie zatrzymać ale wiedział że mu się nie uda. Poprosiłam Nicka żeby zawiózł mnie na lotnisko. Tak też zrobił. Zakupiłam bilet do Australii i poleciałam. Wylądował na lotnisku w Melbourne. Pojechałam do hotelu. Napisałam do dziewczyn gdzie jestem i że zjawię się na koncercie. 
*NASTĘPNEGO DNIA*
Dziewczyny przyjechały do mnie do hotelu szykować się na koncert. Efekt tych przygotowań bardzo nam się spodobał. Ja byłam ubrana w to Madzia w to Ada w to Klaudia w to a Ola w to. razem pojechałyśmy na halę gdzie za parę minut miał odbyć się koncert. Wszystkie weszłyśmy do garderoby chłopców. Harry Niall Zayn i Liam spojrzeli się w naszą stronę. Dziewczyny pokazały palcem żeby siedzieli cicho. Potem wyszłam z garderoby. Czekałam na odpowiedni moment. Chciałam zrobić wielkie wejście. Po paru minutach stanęłam w progu opierając się o futrynę. Chłopcy zaczęli się szczerzyć a Lou nie wiedział o co chodzi. 
- Panowie o co chodzi - zapytał Lou - czemu patrzycie się gdzieś tam...- powiedział odwracając się w stronę drzwi przy których stałam. Zatkało go nie mógł wykonać żadnego ruchu. Chłopcy popchnęli go w moją stronę. Przytuliłam się do niego i zaczęłam płakać. Moja głowa była wtulona w jego klatkę piersiową. Lekko ja odchylił i złożył na moich ustach subtelny pocałunek. Potem panowie musieli już wychodzić na scenę. Koncert minął dość szybko. Po nim ja i Lou poszliśmy na spacer do parku.
- Dlaczego mi to zrobiłeś? Dlaczego całowałeś się z tą blondynką? - zaczęłam.....
__________________________________________________________________
Chciałabym serdecznie podziękować mojej koleżance za dzisiejsze kreacje. Ado jestem wdzięczna. Proszę komentować :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz