*Z perspektywy Ady*
Siva cały czas mnie prześladuje. Teraz wziął się na sposób i mówi , że jeżeli nie zerwę z Niallem to skoczy s mostu. On wie , że nie chcę żeby skakał , ponieważ miałabym wielkie poczucie winy. Niall oczywiście cały czas wspiera mnie i tłumaczy że on tego nie zrobi. Mówi , że nikt takim zachowaniem mu mnie nie odbierze. Widać było że mnie kocha i że troszczy się o mnie. Ale ja mam coraz bardziej mieszane uczucia. Wiem jedno najbliższe dwa tygodnie będą bardzo wesołe. Za parę dni jedziemy do Polski. Mało atrakcyjne miejsce ale chcemy poznać chłopców z naszymi rodzicami. Będzie ciekawie ponieważ tata Dominiki zawsze jest śmiesznie opryskliwy w stosunku do jej chłopaków. Przy każdej możliwej okazji krytykuje każdego z nich. Musimy zorganizować wyjazd tak aby nikt się nie zorientował gdzie się wybieramy ani że w ogóle się gdzieś wybieramy. Jutro po południu idziemy z dziewczynami na małe zakupy. Kupimy trochę nowy ciuchów. Musimy pokazać się rodzicom z jak najlepszej strony.
*Z perspektywy Madzi*
Dzisiaj z dziewczynami wybieramy się a zakupy. Szybko umyłam się i wskoczyłam w to. Zadzwonił do mnie Max. Powiedział że musimy pogadać przed moim wyjazdem na wakacje. Zgodziłam się. Przed wyjściem na spotkanie poprowadziłam małe dochodzenie "kto wypeplał że jedziemy na wakacje?" okazało się że to był Harry. Trudno zdarzyło się. Ja i Max mieliśmy się spotkać w parku. Po dotarciu na umówione miejsce usiadłam na ławce i czekałam.
- Cześć! - usłyszałam głos Maxa
- Hej! O czym chciałeś porozmawiać?
- Bo wiesz zakochałem się w takiej dziewczynie , którą znasz , nawet bardzo dobrze...- już wiedziałam o co chodzi , ale zaczęłam grać zaskoczoną
- O kto to ? - powiedziałam
- To ty - takiej odpowiedzi się spodziewałam udałam zaskoczoną. On kontynuował - Proszę zostaw dla mnie Harrego ! Ja mogę dać ci więcej! Jestem starszy i dojrzalszy od niego!
-Myślę że powinniśmy ograniczyć kontakt ze sobą ! A teraz muszę iść! Jestem umówiona z dziewczynami - uciekłam. Coś jeszcze krzyczał. Potem zorientowałam się że zapomniałam torebki. Wróciłam się. Max grzebał w moim telefonie. Szybko zabrałam mu go i zobaczyłam co robił. Pisał sms-a do Hazzy. Było tam napisane , że chce z nim zerwać. Nie mogłam w to uwierzyć. On chciał zrobić mi coś takiego. Chciał zniszczyć moje życie. Zabrałam torebkę o ruszyłam do domu. Wszystko opowiedziałam Hazzie. On powiedział że przy najbliższej okazji sobie z nim "porozmawia". Potem poszłam z dziewczynami na te całe zakupy. Kupiłam sobie to to i to.Dominika kupiła to to i to. Ada kupiła to to i to. Klaudia to to i to. Wracałyśmy na piechotę. Dominika szła pierwsza. Dostała sms- a od Lou abyśmy na razie nie wracały do domu. Potem gdy już za zakrętem był nasz dom usłyszałyśmy kłótnię. Okazało się że to Nathan Max Tom i Siva chcą z nami porozmawiać. Byli bardzo agresywni. Nie mogłyśmy już się wycofać. Bez zastanowienia przeszłyśmy przez płot. Potem napisałam sms-a do Hazzy. Napisałam tam że już jesteśmy w domu i że mogą wrócić do domu. On dał znać chłopakom i poszli do domu. Tamci domyślili się , że jesteśmy w domu i ruszyli w stronę drzwi. Zaczęli się dobijać. My oczywiście zadzwoniliśmy po policję i spokojnie czekaliśmy , aż przyjadą. Panowie kazali Adzie odstawić szopkę. Ona była w tym niezastąpiona. Szybko załatwiła sprawę. A my zajęliśmy się sobą.
* Z perspektywy Dominiki*
W końcu nadszedł dzień wyjazdu. W domu straszne zamieszanie. Wszyscy biegali w piżamach w poszukiwaniu czegoś. Ale w końcu wszyscy byliśmy gotowi. Ja byłam ubrana w to Ada założyła to Madzia to Klaudia to Ola to. Pojechaliśmy na lotnisko. Tam pełno fanów , ale nie czekało nas starcie z nimi. Weszliśmy tylnym wejściem. Odprawa minęła szybko , a lot jeszcze szybciej. Natomiast droga do domu była niemiłosiernie długa. Moi Madzi i Ady rodzice mieszkali na jednej ulicy. Natomiast rodzice Klaudii i Oli mieszkali w innej części miasta. Wszyscy nasi rodzice znali się. Nawet nie wiedzieliśmy jak się poznali. Po dojeździe na miejsce ja i Lou zebraliśmy swoje bagaże i poszliśmy w stronę mojego domu. Drzwi otworzył tata. Gdy zobaczył mnie uśmiechnął się , ale ten uśmiech szybko zszedł jego twarzy gdy zobaczył Lou. Wiedziałam że tak będzie.
- Dominika , dziecko drogie powiedz proszę że to miły taksówkarz który pomaga ci z bagażami - wypalił z takim tekstem po czym się uśmiechnął. Chyba Lou zrobił dobre pierwsze wrażenie. Ale wole nie zapeszać.
- Tato to mój chłopak Louis - powiedziałam po polsku
- Dominika możesz mówić po angielsku ja rozumiem i umiem się posługiwać tym językiem - powiedział po angielsku po czym dodał - a poza tym wiem że to twój chłopak. Piszą o was we wszystkich plotkarskich gazetach.- potem zaprowadził nas do naszego pokoju.
-Tato?
-Tak
-Dlaczego są tu dwa łóżka?
- Pod moim dachem nie będziecie razem spali
-Ale tato!
-Cieszcie się że mama wyprosiła wspólny pokój - powiedział - a i za godzinę mam was widzieć na dole. Idziemy na grilla! - potem zaczęłam się śmiać dołączył do mnie Lou. Pierwsza rozmowa z tatą za sobą. Po paru minutach przyszła mama z pościelą. Z nią rozmowa poszła gładko i po angielsku. Nie wiedziałam że mama tak biegle posługuje się tym językiem. Potem zaczęliśmy szykowanie na grilla.
Nie no normalnie komedia;)
OdpowiedzUsuń